Audycja
«1993-04-02»
Trójka Pod Księżycem

Komentarz

Najnowsze płyty: DEPECHE MODE - "Songs Of Faith And Devotion" Audycja przed koncertem Love Like Blood, Collage, Bruno The Questionable w Stodole

Audycja dzięki

Grzegorz Fik - data

chaos_man - komentarz

Grzegorz Fik - komentarz

Vampirek - komentarz - treści komentarzy

Grzegorz Fik - opis

AkoBe - opis - uzupełnienia

chaos_man - opis - uzupełnienie

Dirtyday - pochodzenie

Opis

1. Sygnał audycji

2. Love Like Blood - Psychedelic Passion

3. Komentarz Tomasza

Wita Państwa serdecznie Tomasz Beksiński. Love Never Dies - miłość jest wieczna i nigdy nie umiera. Love Like Blood - miłość to krew, krew to życie, a to punkt widzenia Hrabiego Draculi. Mówiłem, że rok 1993 będzie rokiem wampirzym i oto kolejne krwiste objawienia. Zapowiadany zespół Love Like Blood, nawiedzi Polskę już za dwa dni od teraz i zagra w Warszawie, w niedzielę o godzinie dziewiętnastej w klubie Stodoła. A ponieważ imprezę zorganizowała firma SPV Poland, wystąpią też nasze zespoły: Bruno The Questionable i Collage. A więc zapowiada się spora impreza, impreza, której po prostu nie wolno przegapić. A więc "Look Out" - strzeżcie się, w Warszawskiej Stodole już za dwa dni powieje romantyczną-gotycką grozą.

 

4. Love Like Blood - Look Out

5. Komentarz Tomasza

Niemiecki zespół Love Like Blood przyjeżdża do nas po to, żeby nakręcić u nas teledysk do swojego nowego przeboju. A przebój ten, to przeróbka utworu Davida Bowie - "Heroes". Podobno teledysk będzie bardzo gotycki i bardzo niesamowity, zobaczymy. Zespół Love Like Blood cieszy się u nas coraz większym zainteresowaniem, co mi dostarcza sporo radości, bo to jest jak Państwo wiedzą muzyka bliska mojej duszy. A poza tym, jest to w tej chwili jedyny, aktywny zespół uprawiający rock w pełni gotycki. Carl McCoy wciąż swojej płyty solowej nie wydał, zespół Fields of The Nephilim jak wiemy nie istnieje. Rubicon jest bardziej rockowy niż gotycki. Eldritch znowu wziął urlop i nie prędko o nim nie usłyszymy. No, a nasz Closterkeller ma przerwę, bo Anja oczekuje rockandrollowo-gotyckiego potomka. Tak, więc w Polsce pozostał tylko Bruno The Questionable, a poza Polską - Love Like Blood. I cieszmy się, że do nas przyjeżdża.

 

6. Love Like Blood - Walking in Demimondes (Underworld Mix)

7. Komentarz Tomasza (niekompletny, brak końcówki)

Love Like Blood i "Walking In Demimondes", czyli spacer w półświatku, wersja wydłużona z maxi singla. Niedzielny koncert w Stodole zapowiada się potrójnie atrakcyjnie, co zresztą już mówiłem. Gwiazdą będzie zespół Love Like Blood, ale przedtem wystąpią Bruno The Questionable, czyli Bruno Wątpliwy i Collage. Oba zespoły są związane z firmą SPV Poland i jej nakładem wydały właśnie swoje kasety, kompaktów wciąż nie ma, tak więc czekając na te kompakty, wybierzmy się po prostu do Stodoły na koncert i posłuchajmy jak grają. Szczególnie dużo sobie obiecuję po koncercie Bruna, bo podobno na scenie dzieją się niesamowicie erotyczne rzeczy. Miejmy nadzieję z wampiryzmem włącznie...

 

8. Bruno The Questionable - Black Horse

9. Komentarz Tomasza

Bruno Wątpliwy, czyli Bruno The Questionable i tytułowy utwór albumu kasety "Black Horse". Kompaktu wciąż nie ma, co mnie boli, ale Igor Kurowski obiecuje do tej sprawy przyłożyć się należycie, więc bądźmy dobrej myśli i miejmy nadzieję, że jeszcze przed wakacjami kompakt będzie. W każdym razie Wątpliwy Bruno zagra w niedzielę i co do tego najmniejszych wątpliwości nie ma. A dla amatorów rocka progresywnego i romantyzmu progresywnego z dużym zaangażowaniem i perfekcją, wystąpi zespół Collage. Mam nadzieję, że ten utwór Johna Lennona znajdzie się w programie koncertu.

 

10. Collage - God

11. Komentarz Tomasza

Zespół Collage z kasety "Nine Songs of John Lennon", to był utwór "God". Przypominam raz jeszcze w niedzielę, 4 kwietnia o godzinie dziewiętnastej spotykamy się w Warszawskiej Stodole na koncercie zorganizowanym przez SPV Poland, będą zespoły: Bruno The Questionable, Collage i Love Like Blood. Oj, będzie nas to kosztowało troszkę grosza, niemało potu i może nawet... trochę krwi. Proszę Państwa, obiecałem dziś zajrzeć do listów. Będzie to teraz nasz motyw przewodni, chociaż w drugiej godzinie posłuchamy też dzisiaj kilku utworów z nowego albumu grupy Depeche Mode. Ale teraz, teraz Dracula. Na ten temat było ostatnio sporo korespondencji. Wszyscy są zachwyceni poza Agatą z Bydgoszczy, która napisała: "O zgrozo, to najbardziej ckliwy, obrzydliwy i skopany od pierwszej do ostatniej sceny film jaki kiedykolwiek widziałam. Miał być horror, a wyszła ekranizacja arlekina". Agatko, kochanie, wybaczam Ci, ale tylko dlatego, że masz swoje naście lat i jeszcze nie wiesz co to znaczy kochać. Wiedz, że "Dracula" nie miał być horrorem, tylko właśnie filmem o miłości, o miłości na którą stać tylko wybranych.

 

12. Annie Lennox - Love Song for a Vampire - Dracula (1992)

13. Wojciech Kilar - Dracula - The Beginning - Dracula (1992) - Komentarz Tomasza - muzyka do filmu w tle

Annie Lennox i "Miłosna Pieśń dla Wampira" z finału filmu "Dracula". Najwspanialszą recenzję "Draculi" przysłała Katarzyna z Gdyni. Napisała między innymi: "Magia tego filmu to klimat. Trochę jarmarczne kostiumy i charakteryzacja, odrealniona scenografia, zaciemnione kadry tworzące duszną, niepokojącą atmosferę. A nad wszystkim unosi się duch moderny i erotyki. Prawdziwe fascynujące w kinie jest niedopowiedzenie - coś czego należy się domyślać. Szczególnie w sposobie pokazywania miłości. O ile bardziej przejmująca jest scena z "Milczenia Owiec", w której doktor Lecter przez krótką chwilę gładzi palec Clarice, niż, to co prezentuje zapoconym policjantom Sharon Stone w scenie przesłuchania w "Nagim Instynkcie". Ci którzy cenią głębsze wzruszenia, będą "Draculą" usatysfakcjonowani. W przypadku tego filmu można mówić o operze filmowej. Przejawia się to w rozmachu inscenizacyjnym, dramaturgii, w roli Muzyki. To wystawność, patos i epickość. Coppola tak jak Wagner w swoich operach, doprowadza główne konflikty do granic emocjonalnych. Obsesją życia głównego bohatera jest miłość, od której nie jest w stanie się uwolnić. To przez nią zostaje potępiony, żeby w końcu dostąpić łaski przebaczenia. W takim ujęciu Dracula jest bohaterem na miarę romantycznej tragedii. Zamiast pospolitego wysyssacza krwi, złożona osobowość. Ileż tu odniesień do tradycji kultury. W metafizycznej uwerturze filmu Dracula jest Romeem, którego młoda żona wierząc w jego śmierć, popełnia samobójstwo. W końcowych scenach to Tristan, tragiczny kochanek pragnący jedynie śmierci, która położyłaby kres jego cierpieniom. A także Latający Holender, który przepłynął oceany czasu by znaleźć kobietę, która wybawi go przez swoją miłość. Po drodze mamy śmierć Antychrysta, którego nadejście głosi Anty Jan Chrzciciel - obłąkany Renfield, nawet Chrystusa, w scenie w kiedy Dracula mówi: "Gdzie jest mój Bóg? Opuścił mnie". I mamy też Fantoma Operę, gdyż miłość Draculi i Miny jest niemożliwa do spełnienia. Szkoda, że to tylko baśń, bo tylko w baśniach wampiry potrafią tak kochać".

 

14. Wojciech Kilar - Dracula - The Beginning - Dracula (1992) - muzyka do filmu

15. Wojciech Kilar - Vampire Hunters - Komentarz Tomasza - muzyka do filmu w tle

Katarzyna, miłośniczka Wagnera zadaje mi na koniec listu kilka pytań: "Czy Mina była rzeczywiście reinkarnacją żony Draculi, czy też uwierzyła w to, oczarowana miłością Księcia do niej?" Odpowiem? i tak, i tak, ale skłaniam się bardziej ku reinkarnacji. Nie wiem niestety dlaczego Dracula na początku filmu ucharakteryzowany jest na Albrecht Dürera. Żałuję, też żałuję, że muzyka Wojciecha Kilara nie była nominowana do Oscara. Moim zdaniem Oscary powinny w tym roku otrzymać tylko dwa filmy: "Dracula" i "Unforgiven". Filmu Eastwooda jeszcze niestety nie widziałem, ale wszystko co Eastwood robi jest genialne jak on sam. Natomiast "Dracula" dla mnie, to najlepszy film jaki widziałem od czasu "Dzikości Serca" i podpisuję się po tym co Maciej Pawlicki napisał w tygodniku Film. A napisał tak: "Rozeźliło mnie kilku wybrzydzaczy mamroczących swoje dyrdymały, a jeszcze bardziej kilku wyraźnych entuzjastów filmu, którzy wstydzili się przyznać do swojego entuzjazmu. Że może ten entuzjazm zbyt infantylny, że nie uchodzi w towarzystwie koneserów. A diabła tam! Uchodzi, jeszcze jak uchodzi. Nie wstydźmy się przyznać do zauroczenia filmem takim jak "Dracula" na przekór mędrkom i wykwintnisiom. Ich Bozia pokarała, ale nas nie. Nietoperz jak wiadomo ślepy jest jak kret, ma co prawda we łbie wmontowany radar, echosondę, echolokacje i ultradźwięki. Przeszkody ślicznie omija, łbem w nie nie wyrżnie, ale też i subtelnej urody swej nietoperzycy w pełni docenić nie potrafi i zachodzącym słońcem się nie zachwyci. Nietoperz coś traci. Zblazowanym wykwintnisiom, którzy drogą rozumową bronią się przed urokiem widowiska Coppoli, wybrzydzają, że przeładowany, kiczowaty, myślowo niespójne, czas na emeryturę. Zblazowanym wykwintnisiom wara od kawałka porządnego kina jakim jest "Dracula", niech się bidaki nasładzają swoją gruboskórnością i ćwiczą bystrość swego oka z guzika. Choćbym nie wiem jak wbijali w ekran swój wzrok nietoperza, wmontowanymi we łbach radarami namierzają tylko kicz, tandetę i kakofonię. Nie zobaczą porywającego piękna tej celowo komponowanej arcytandety, nie zobaczą, bo są ślepi albo tylko udają ślepotę, udają gruboskórność, ich rzecz. Mnie idzie tylko o to, byśmy filmy takie jak "Dracula" oglądali zanim pobliski mędrek zakorkuje nam oko swoją formułką. Chromolę, że X kręci nosem, a Y boi się przyznać do swojego zdania, a jeżeli nie chromolę, jeżeli potrzeba snobizmu jest silniejsza ode mnie, to staram się żeby mój snobizm był oryginalny. Jeżeli już musimy się snobować, to snobujmy się na antysnobizm. Amen.

 

16. Closterkeller - Agnieszka

17. Komentarz Tomasza (niekompletny, brak początku)

Przy okazji wiadomość dla innej Agnieszki - przyjeżdżaj, przyjeżdżaj. I podziękowania dla Anakondy za wampiryczne listy. Listonosze chyba zaopatrzą się w czosnek, ale na razie tyle o wampirach. Wracam na chwilę do listu od Agaty. Od tej samej Agaty, której nie podobał się "Dracula, ale która pyta mnie o zespół Rush. Bardzo lubiłem ten zespół i nadal go lubię, chociaż płyty "Presto", "Roll the Bones", to już nie to. Dla mnie Rush zaczyna się na płycie "Moving Pictures", a kończy się na "Hold Your Fire". A po środku jest album "Signals", a na nim mój ukochany utwór pod tytułem "Weapon".

 

18. Rush - The Weapon

19. Komentarz Tomasza (1:00)

To był zespół Rush, utwór "Weapon" z albumu "Signals". Przy okazji pragnę nadmienić, że jeśli jakiś zespół nie pojawia się w moich audycjach regularnie, nie znaczy to wcale, że go nie lubię albo lekceważę. Ale po prostu nie jestem niestety w stanie słuchać z Państwem wszystkiego, czego słucham w zaciszu domowym. Płyt jest strasznie dużo, czasu antenowego jest bardzo mało i układając muzyczny program naszych spotkań najczęściej kieruję się tym co mi aktualnie w duszy gra i tym czemu chcę dane spotkanie podporządkować. Muzyka powinna współgrać nastrojem albo pełnić rolę ilustracji, jeśli sama w sobie tematem nie jest. Tak jak na przykład wtedy, gdy jakiś zespół sobie przypominamy albo słuchamy jakiejś nowej płyty, jak to będzie już niebawem w drugiej godzinie. Przypominam, dziś zespół Depeche Mode i "Songs Of Faith And Devotion", ale teraz zbliża się już godzina pierwsza.

 

20. Sygnał serwisu Trójki

21. Komentarz Tomasza

Czyli serwis Trójki i Adam Łaszyn.

 

22. Sygnał audycji

23. Love Like Blood - Psychedelic Passion

24. Komentarz Tomasza

Psychodeliczna namiętność i grupa Love Like Blood. Psychodelicznie, namiętnie, romantycznie i gotycko będzie w niedzielę w klubie Stodoła w Warszawie. Przypomnę na scenie: Bruno The Questionable, Collage i właśnie Love Like Blood. A teraz przed nami pieśń o wierze i oddaniu, czyli nowa przez trzy lata wyczekana płyta grupy Depeche Mode.

 

25. Depeche Mode - Walking in My Shoes

26. Komentarz Tomasza

Opowiedziałbym ci o tym
Przez co kazali mi przejść
I o bólu na jaki mnie skazali
Jednak sam Bóg oblałby się rumieńcem

Szukam rozgrzeszenia i wybaczenia za to co robiłem
Lecz zanim wyciągniesz wnioski
Spróbuj pospacerować troszkę w moich butach
Potkniesz się, idąc moimi śladami

Nowa płyta grupy Depeche Mode "Songs Of Faith And Devotion". Przede wszystkim jest to inna płyta. Zespół miał sporo czasu, żeby wypracować nowy kierunek poszukiwań artystycznych. Muszę się Państwu przyznać, że "Violator" był dla mnie wyrazem zagubienia i desperackiej próby odnalezienia się. A ten najnowszy album jest świadectwem dojrzałości i śmiałości z jaką Depeche Mode wkroczył na nowe tereny. Ten album wypełniają po prostu dobre, dopracowane, świeże i przede wszystkim oryginalne kompozycje. To już nie ten dawny Depeche Mode, trochę utaneczniony, mocno zelektryfikowany, zresztą zmienił się także image muzyków, co już zdążyli Państwo zauważyć oglądając teledysk do pierwszego, otwierającego płytę utworu "I Feel You". I tak zmieniła się muzyka. Są na tej płycie kompozycje naprawdę rewelacyjne. Jak chociażby te dwie: "In Your Room" - w Twoim pokoju i "Higher Love" - miłość wyższa.

 

27. Depeche Mode - In Your Room

28. Depeche Mode - Higher Love

29. Komentarz Tomasza

Depeche Mode, płyta "Songs Of Faith And Devotion". Jak na razie pierwszy, poważny punkt zaczepienia w 1993 roku, pierwsza taka w pełni udana nowość. Wydaje mi się, że dotychczasowi malkontenci, przeciwnicy tego zespołu, zastanowią się przez chwilę zanim ten rewelacyjny album spróbują skrytykować. Naprawdę warto się wsłuchać. Proszę Państwa, jeszcze wrócimy do tej płyty, ale ponieważ chciałem dzisiaj jeszcze kilka innych rzeczy Państwu powiedzieć i posłuchać trochę innych zespołów, to na razie uznajmy, że nowy album grupy Depeche Mode został już przedstawiony. Posłuchaliśmy w sumie trzech najlepszych, najpiękniejszych utworów i wrócimy do niego za dwa tygodnie. Teraz jeszcze przy okazji urodzinowe pozdrowienia dla Krzysztofa ze Stargardu od Sławka, depeszowcy wiedzą o co chodzi. Ja pozdrawiam Joannę z Krakowa, dziękuję za całokształt twórczości listowej, było tego sporo. I posłuchajmy, przed nami wiadomy zespół dla poczciwych gospodyń domowych.

 

30. Pavlov's Dog - Episode

31. Komentarz Tomasza

Grupa Pavlov's Dog. Przyszło kilka listów w sprawie filmów Rogera Cormana opartych na opowiadaniach Edgara Allana Poe. W szczególności zwrócili Państwo uwagę na "Zagładę Domu Usherów". Lucy pisze w swoim liście: "Niby jest to co ma być, ale ciągle to "ale" i starusieńki problem. Czy książki powinny być przekształcane w wersje filmowe, a jeśli tak, to na jakich zasadach." Mariusz Wnuk pisze: "Ta filmowa adaptacja, to najbardziej spójne i jednoznaczne przekształcenie noweli. Tutaj wiem z całą pewnością dlaczego Roderick zostawia siostrę żywą pod trumienną deską, żeby uchronić świat przed zalewem zła. Warto poznać ten film dla jednego momentu - kiedy Madeline z szaleństwem wylewającym się z oczu i histerycznym krzykiem bierze do Rodericka Ushera. Przyznam się, dopiero teraz przekonałem się do brunetek." No i bardzo dobrze. Natomiast "Zagłada domu Usherów", jeśli wolno mi cokolwiek dodać od siebie jest opowiadaniem, o czym wszyscy wiemy, alegorycznym zdecydowanie. Nie chodzi w nim wcale o dom jako taki, ani o Rodericka, Madeline itd. Tylko chodzi w nim o rozpad osobowości. Dom opisany jest jak głowa z oczami, a rodzeństwo Usherów to jakby dwie, sprzeczne, walczące z sobą elementy osobowości, w końcu prowadzi to do totalnej destrukcji. Natomiast wersja filmowa oparta była na czymś zupełnie innym. Znacznie uprościła, wręcz spłyciła wymowę oryginału, za to dostarczyła nam stricte estetycznej zabawy. Muszę powiedzieć Państwu, że filmy Cormana bardzo mi się podobają, mimo to, że w niektórych z Poego został tylko tytuł, ale to nie szkodzi. Jeżeli natomiast chodzi o "Zagładę domu Usherów", wracając do niej, to myślę, że o przeróbkach muzycznych można powiedzieć to samo. Też dostarczyły nam głównie estetycznej zabawy, a Peter Hammill chyba najlepiej oddał duszny klimat opowiadania Poego.

 

32. Peter Hammill - I Shun the Light

33. Komentarz Tomasza (brak)

34. Bruno The Questionable - Szał (Colours)

35. Komentarz Tomasza

Bruno Wątpliwy i "Colours" taki rozkoszny zastrzyk orientalnej perwersji. Pozdrawiam serdecznie Emilię z Łodzi. List przeczytałem, a jakże. Pozdrawiam też osobę, która pisząc podpisuje się zawsze jako Smutna. Muszę Państwu powiedzieć, że naprawdę nie wiem skąd ten wielki pociąg do smutku, wśród wszystkich albo większości moich korespondentów, a szczególnie korespondentek. Nie wiem też skąd przypuszczenie tej akurat smutnej osoby, że jej nie lubię. Ależ lubię Cię, lubię wszystkich, którzy do mnie piszą. Czytam każdy list, choć nie na każdy mogę odpowiedzieć. I jeszcze jedno pozdrowienie, pozdrowienia dla Betty, dostałem właśnie kolejny również smutny, a jakże list. Natomiast dziękuję za walentynkę, była wspaniała, wręcz zniewalająca, ale muszę powiedzieć, że czuję się osaczony, niemal, że jak Dracula.

 

36. Wojciech Kilar - The Hunt Builds - Dracula (1992) - muzyka do filmu

37. Komentarz Tomasza

I w tym momencie strumień krwi zalewa ekran, to jest mój ulubiony fragment "Draculi". Monika z Siemianowic Śląskich zapytuje czemu nie przetłumaczyłem tekstów The Doors, żeby pokazać o czym naprawdę śpiewa Jim Morrison, bo wydane w Poznaniu tłumaczenia, to groza. Owszem to groza. Uśmiałem się serdecznie na filmie "The Doors", w którym te właśnie tłumaczenia wykorzystano. Na przykład w utworze "Riders On The Storm" jest taki dość pokrętny tekst "is the killer on the road, his brain is squirming like a toad", co zostało przetłumaczone: "na drodze stoi morderca, a ropuchy wiją się z jego mózgu. Jakie ropuchy? Morrison uwielbiał dość wyszukane metafory. W tym przypadku chodziło mu o porównanie pulsującego ludzkiego mózgu do pulsującego ciała żaby. Tłumaczenie tekstów poetyckich to sprawa trudna, cholernie trudna muszę powiedzieć. Nie wystarczy zrozumieć o co poecie chodziło, trzeba też umieć to po polsku przekazać. Więc przyznaję się Państwu otwarcie - Morrison jest zbyt wielki żebym śmiał brać się za jego twórczość. Nie chciałbym po prostu wydać następnej książeczki w podobnym stylu jak ta, którą z konieczności mamy. The Doors - Riders On The Storm.

 

38. The Doors - Riders on the Storm

39. Komentarz Tomasza

The Doors i "Jeźdźcy burzy". Ostatnio jest trochę deszczowo, więc myślę, iż jeźdźcy burzy mogą już nas powoli, powoli zabierać w mrok nocy. Czas nam się kończy proszę Państwa, więc do listów wrócimy za dwa tygodnie. Już pojutrze spotykamy się w Stodole w gotycko-erotyczno krwawej kolacji muzycznej z udziałem Bruna Wątpliwego, Collage i Love Like Blood. A na razie jak zwykle na dobranoc, nasza ukochana kołysanka - Julee Cruise.

 

40. Julee Cruise - Mysteries of Love

41. Komentarz Tomasza

Jeszcze ostatni dzisiaj serwis Trójki.

 

42. Sygnał serwisu Trójki

43. Komentarz Tomasza

Adam Łaszyn.

 


Płyty wykorzystane w ramach audycji

Closterkeller - Agnieszka (minialbum) (1993)

Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion (1993)

Love Like Blood - Demimondes (1992)

Love Like Blood - An Irony of Fate (1994)

Pavlov's Dog - Pampered Menial (1975)

Peter Hammill - The Fall Of The House Of Usher (1991)

Rush - Signals (1982)

The Doors - L.A. Woman (1971)

Wojciech Kilar - Bram Stoker's Dracula (Original Motion Picture Soundtrack) (1992)



Komentarze/recenzje

Przed utworem DM ? ?Walking In My Shoes? Tomek przetłumaczył refren: ?Zanim dojdziesz do jakichkolwiek wniosków, spróbuj pospacerować troszkę w moich butach?.


Autor: Grzegorz Fik


Dla Tomka zima i wiosna 1993 r. stały zdecydowanie pod znakiem Draculi ? jak przyznał się tej nocy słuchaczom, był na filmie F.F. Coppoli już 7 czy 8 razy... i chętnie by poszedł jeszcze raz.


Autor: Grzegorz Fik


Tomek ogłosił na poczatku 1993 roku konkurs wsród słuchaczy. Konkurs miała wygrać ta osoba, ktora napisze najwspanialszą recenzje z filmu Dracula Coppoli. Wygrała Katarzyna z Gdyni. Nie pamiętam tylko co było nagrodą? A może nie było żadnej nagrody... Oto jej recenzja uznana przez Tomka za najwspanialszą: "Magia tego filmu to klimat. Troche mroczne, jarmarczne kostiumy, charakteryzacja, odrealniona scenografia, zaciemnione kadry tworza duszną niepokojącą atmosferę a nad tym wszystkim unosi się duch moderny i erotyki. Prawdziwe fascynujące w kinie jest niedopowiedzenie, coś czego należy sie domyślać, szczególnie w sposobie pokazywania miłości. Ci, którzy cenią sobie głębsze wzruszenie będą Dracula ustatysfakcjonowani. W przypadku tego filmu można mówic o operze filmowej. Przejawia się to w rozmachu insenizacji i dramaturgii. W roli muzyki to wystawność, patos i epickość. Coppola tak ja Wagner doprowadza główne konflikty do granic emocjonalnych. Obsesją życia gł. bohatera jest miłość, od której nie jest w stanie się uwolnić, to przez nią zostaje potępiony by w końcu otrzymać łaskę przebaczenia - w takim ujęciu Dracula jest bohaterem na miarę romantycznej tragedii. Zamiast pospolitego wysysacza krwi - złożona osobowość. Ileż tu odniesień do tradycji kultury. W metafizycznej uwerturze filmu, Dracula jest Romeę a jego żona wierząc w jego śmierć popełnia samobójstwo, w końcowych scenach to Tristian pragnący jedynie śmierci, która położyła by kres jego cierpieniu a także latający holender, który przepłynął oceany czasu by znaleźć kobietę, która go wybawi przez swoją miłość. Po drodze mamy śmierć anty-chrysta, którego nadejście głosi anty Jan Chrzciciel-obłąkany Renfield nawet Chrystusa w scenie gdy Dracula mówi: "Gdzie jest mój Bóg? Opuścił mnie" a także operę gdyż miłość Draculi i Niny jest niemożliwa do spełnienia. Szkoda, że to tylko baśń bo tylko w baśniach wampiry potrafią tak kochać". Katarzyna (Gdynia 1993)


Autor: Maciej Skulski