Kiedy Panadol zawiedzie
«1998-02-21»
Trójka Pod Księżycem
Audycja dzięki
Jakub L. - komentarz - treści komentarzy
Marek Ochocki - opis - poprawki
J.Sulisławski - pochodzenie
Wojtek z Łodzi - pochodzenie - poprawa materiału Jerzego
AkoBe - pochodzenie - uzupełnienia
Opis
1. Sygnał audycji
Dobry wieczór.
2. Led Zeppelin - In the Evening
3. Komentarz Tomasza
Wita Państwa Tomasz Beksiński. "In the Evening" - "Wieczorem" zespół Led Zeppelin. Odliczanie już się zaczęło, ważniejsza połowa tej naprawdę nadzwyczajnej grupy wystąpi już za cztery dni w katowickim Spodku. Jimmy Page i Robert Plant po raz pierwszy w Polsce i to będzie naprawdę niesamowity wieczór. W związku z tym dzisiaj nie tylko wieczór, ale także spora część naszej nocy w Trójce upłynie nam... upłynie z muzyką spod zeppelinowskiego znaku, głównie w ostatniej godzinie, kiedy to będę chciał z Państwem posłuchać kilku moich ulubionych kompozycji tego zespołu. Rzadko słuchaliśmy wspólnie Led Zeppelin, może głównie dlatego, że jest to zespół szczególnie przez Program Trzeci hołubiony i nie czułem się jak gdyby w obowiązku przypominać go w cyklu "Living in the Past" czy tak często sięgać po jego nagrania. Ale cóż, w tej chwili ta gorączka ogarnęła nas wszystkich, teraz więc mały przedsmak tego, co nas czeka w najbliższy czwartek.
4. Jimmy Page & Robert Plant - Kashmir
5. Komentarz Tomasza
Myślę, że będziemy podobnie bili brawo już za kilka dni w Katowicach, 26 lutego w czwartek w Spodku - Jimmy Page i Robert Plant. Proszę Państwa, miałem cichą nadzieję, że w tej chwili z wypiekami będę mógł zapowiedzieć pra-pra-pra-pra-pra premierę czegoś bardzo, bardzo, bardzo atrakcyjnego. Ale cóż się okazuje, padliśmy tutaj wszyscy ofiarą kretyńskich przepisów, które jakiś kretyn, jakiś kretyn wymyślił i dzięki temu przesyłka, która miała do mnie dotrzeć z Bydgoszczy, nie dotarła do mnie, dotrze do mnie dopiero po czwartej, czyli po audycji. Dlaczego? Dlatego, ponieważ szanowni panowie na dole obawiali się, że wybuchnie. W takiej sytuacji żadne nowinki nie mogą już do nas docierać, nowinka ta dotrze do Państwa jutro w audycji Piotra Kaczkowskiego. Ja powiem, co to będzie, to będą naj, naj, naj najnowsze nagrania zespołu Abraxas, który wydaje płytę za trzy tygodnie. Niestety miałem nadzieję i obszedłem się smakiem, po prostu żadna przesyłka nie może teraz dotrzeć tutaj do nas, ponieważ może wybuchnąć, taka jest oficjalna wersja. Po prostu wszyscy się już wszystkiego teraz boją, ogólnonarodowa paranoja. Dlatego my sobie teraz powspominamy przez chwilę wspaniały koncert sprzed trzech tygodni - "Follow You Follow Me" i "Turn It on Again".
6. Genesis - Follow You Follow Me
7. Genesis - Turn It on Again
8. Komentarz Tomasza
Chyba wszystko jasne, zespół Genesis oczywiście i Ray Wilson śpiewający akustyczną wersję "Follow You Follow Me", bardzo podobnie jak miało to miejsce w Katowicach, a później utwór "Turn It on Again". To są nagranie z takiej promocyjnej, koncertowej płytki zawierającej utwory Genesis przygotowywane na trasę, która rozpoczęła się właśnie pod koniec stycznia i w tej chwili jeszcze trwa. Za chwilę następne utwory. Ja tylko raz jeszcze chciałbym zapowiedzieć, że w audycji Piotra Kaczkowskiego jutro najnowsze nagrania zespołu Abraxas, które dzięki paranoidalnym przepisom nie dotarły do mnie dzisiaj. Ale cóż, nic straconego, usłyszą je Państwo jutro, ja też będę słuchał i mam nadzieję, że będzie to naprawdę wybuchowa muzyka, skoro panowie obawiali się przyjąć przesyłki, bo bali się, że im wybuchnie. O mamo, mamo, na jakim świecie my żyjemy.
10. Genesis - Calling All Stations
11. Genesis - Invisible Touch
12. Komentarz Tomasza
Zespół Genesis dzisiaj ma wolne natomiast jutro, to znaczy nie w niedzielę, ale w poniedziałek wystąpi w Paryżu. Natomiast w środę i w czwartek w Birmingham, a w piątek w Londynie, więc jeśli nie byli Państwo na koncercie w Spodku przed trzema tygodniami, to jeszcze jest szansa, żeby pojechać do Paryża albo do Anglii. Genesis i to były koncertowe nagrania z takiej promocyjnej mini płytki, przed chwilą: "Mama", "Calling All Stations" i "Invisible Touch". Sezon koncertowy trwa, przypominam w czwartek w Spodku, w tymże Spodku, Jimmy Page i Robert Plant. W marcu będzie grupa Yes. Natomiast latem, i to jest wiadomość, która mnie przewróciła, zespół Black Sabbath z Ozzym Osbournem. Wszystko wskazuje na to, że zagrają w Polsce i to jest coś naprawdę niesamowitego. Przypominam też, że jutro w audycji Piotra Kaczkowskiego najnowsze nagrania zespołu Abraxas, które również pojawią się za tydzień w sobotę, myślę, że już wtedy do nas dotrą maksymalnie bezpiecznie. Natomiast ostatnia informacja dotycząca plotek, które do mnie dotarły, a plotki nie zawsze się sprawdzają, jednakże trzymajmy kciuki, żeby się tym razem sprawdziły, bo to jest naprawdę piękna plotka. Na wakacjach Black Sabbath, ale wcześniej po drodze być może Gary Moore.
13. Gary Moore - Parisienne Walkways
14. Gary Moore - Out in the Fields
15. Komentarz Tomasza i sygnał serwisu Trójki (2:00)
Gary Moore i "Parisienne Walkways" oraz "Out in the Fields". Miejmy nadzieję, że to, co słyszałem na temat możliwości jego występu w Polsce to prawda. Minęła godzina druga. Serwis Trójki - Adam Peszke.
16. Serwis Trójki (Adam Peszke) - fragment
17. Sygnał Trójki
18. Sygnał audycji
19. Led Zeppelin - I'm Gonna Crawl
20. Komentarz Tomasza
Led Zeppelin - "I'm Gonna Crawl" - Będę się czołgał do twoich stóp". Jimmy Page i Robert Plant w Katowicach w Spodku, w najbliższy czwartek 26 lutego, a za godzinę cała godzina z zespołem Led Zeppelin. Natomiast teraz chciałbym coś Państwu opowiedzieć. Czasem przychodzi taki wieczór, kiedy nie mamy się za co wziąć, kiedy nie potrafimy się za nic wziąć. Kiedy nie wiemy, po jaką książkę sięgnąć, jeśli w ogóle mamy ochotę cokolwiek czytać. Kiedy siedzimy, patrząc w pusty ekran telewizora, włączonego, wszystko jedno czy jest to telewizor widescreen, czy nie i naprawdę nie wiemy, co chcemy oglądać, choć kaset jest strasznie dużo. Nie wiemy właściwie, czy w ogóle chcemy cokolwiek oglądać. Stajemy więc przed półką z płytami, ale też nie wiemy, czy chcemy czegoś słuchać i, czy w ogóle chcemy słuchać i czego chcemy słuchać. Tak się składa jednak, że zamiast, zamiast właśnie czołgać się po podłodze z nudy, z bezsensu, sięgamy jednak w końcu po pierwszą, lepszą płytę, wkładamy ją do odtwarzacza i wszystko nagle zaczyna się układać. Przynajmniej przez kilka minut, czasem przez kilka godzin, ale zaczyna się układać, bo słuchając tej płyty, już wiemy, po jaką chcemy sięgnąć za chwilę, a później wiemy, po jaką chcemy sięgnąć potem. Kilka dni temu właśnie przeżyłem taki wieczór, jeden z wielu zresztą, i przez przypadek dowiedziałem się także, czego dzisiaj z Państwem w tej godzinie posłucham. Sięgnąłem po pierwszą płytę, na którą padł mój wzrok, a siedziałem po prostu, patrząc na półkę, akurat na wysokości oczu miałem literkę J. Była to płyta zespołu Jericho i posłuchałem sobie z niej tego oto utworu - "Justin and Nova".
21. Jericho - Justin and Nova
22. Komentarz Tomasza
Jeden z tych utworów, w których gitara śpiewa - "Justin and Nova" i zespół Jericho. Tajemniczy zespół Jericho, o którym pierwszy raz usłyszałem w 1972 roku, ale którego nie było mi dane wtedy usłyszeć. Otóż pamiętam wiosną '72 roku Piotr Kaczkowski zapowiedział, że wśród kilkunastu różnych wykonawców, jacy pojawiają się w "Minimaxie" w ciągu następnych kilku miesięcy będzie grupa Jericho. Ja zapisałem tych wszystkich wykonawców na kartce i czekałem. Wszystko się pojawiło z tej kartki z wyjątkiem tego zespołu. Dane mi było usłyszeć ten... tę płytę dopiero dwadzieścia cztery lata później w 1996 roku. Ale cóż, warto było poczekać, to jeden naprawdę z piękniejszych utworów, jakie udało mi się odkryć w ciągu ostatnich kilku lat. I mówiłem już Państwu wielokrotnie, że dzięki kompaktowym wznowieniom czasami odkrywamy perły, które... o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy i dobrze, bo takie perły warte są odkrycia, wszystko jedno kiedy. Podobna sytuacja, o jakiej mówiłem przed kilkoma minutami, miała też miejsce w '75 roku również w Warszawie. Byłem tutaj wtedy z rodzicami na wakacjach, coś mi się wtedy nie najlepiej układało. Pamiętam, że oni wyszli z domu, ja siedziałem w domu u wujka, nudząc się, też nie bardzo wiedząc co robić czy oglądać telewizję, w której wtedy nie było kompletnie nic, czy przeglądać książki, które... których sporo stało tam na półce czy próbować samemu coś napisać, czy słuchać radia. Włączyłem radio, Program Trzeci oczywiście, i usłyszałem zespół Journey, utwór "In a Lifetime".
23. Journey - Of a Lifetime
24. Komentarz Tomasza
Tak śmiało i porywająco debiutował zespół Journey, później już niestety na innych płytach nie było równie wspaniale. Muzyka, która potrafi człowiekowi przywrócić wiarę w sens, choćby chwili. Muzyka, dla której warto czasem doczołgać się do półki z płytami. Po wysłuchaniu tego drugiego utworu kilka dni temu już wiedziałem, czego będę słuchał za chwilę - Grand Funk Railroad - "Heartbreaker".
25. Grand Funk Railroad - Heartbreaker
26. Komentarz Tomasza
Grand Funk i "Heartbreaker". Z tym utworem zetknąłem się pierwszy raz w '72 roku latem, było to w sobotę, audycja "Mój magnetofon", którą prowadził wtedy Roman Waszko i można powiedzieć prawdziwy Greatest Hits grupy Grand Funk, płyta "Mark, Don & Mel", tam znalazł się utwór "Heartbreaker". Mógłby to być dzisiaj wieczór w klubie smutnych panów, ale pomyślałem sobie, że nie, bo to jednak nie te klimaty. To jest raczej taki muzyczny telefon pogotowia ratunkowego na chwilę kompletnej pustki. Jeśli są Państwo teraz z nami, to oto właśnie chodzi. Czasem wystarczy sięgnąć po płytę, to jest naprawdę najlepszy środek na ból głowy, kiedy Panadol zawiedzie po raz kolejny. Rory Gallagher leczy naprawdę lepiej: "You've done me wrong for the last time". To też były wakacje 1972 roku.
27. Rory Gallagher - For the Last Time
28. Komentarz Tomasza
Rory Gallagher i przepiękne nagranie "For the Last Time" z jego pierwszej, solowej płyty. Wciąż drugiego albumu nie ma wydanego na płycie kompaktowej, tragedia. Proszę Państwa, następne nagranie wymaga krótkiego wprowadzenia. Opowiem Państwu taką anegdotkę. Otóż jakiś czas temu, kilka miesięcy temu, wracałem z lektorem Jarkiem Łukomskim z nagrania jakiegoś filmu. Było już dosyć późno, byłem bardzo głodny, ale Jarek niestety akurat wtedy nie miał czasu, żeby ze mną wstąpić do chińskiej restauracji, tak więc zacząłem marudzić, bo czekało mnie pół godzinne czekanie na pizzę po powrocie do domu. Jarek powiedział, że akurat żona czeka na niego z kolacją, więc dlatego nie może pojechać ze mną i zjeść czegoś poza domem, na co ja odpowiedziałem mu, że mu zazdroszczę. I akurat przejeżdżaliśmy wtedy koło takiego plakatu, z którego wyzierała pobita twarz okraszona napisem: "bo zupa była zasłona". Jarek się uśmiechnął i powiedział: "Uważaj, bo mógłbyś się ożenić i potem zdjęcie Twojej żony widniałoby na takim plakacie". A ja w ramach równie czarnego humoru odpowiedziałem mu wtedy: "Widniałoby tam raczej moje z pętlą na szyi i wywalonym jęzorem, i z podpisem: "bo w domu nikogo nie było". Gary Moore - "Empty Rooms".
29. Gary Moore - Empty Rooms
30. Komentarz Tomasza
Przez tyle lat bałem się słuchać tego utworu i nigdy go nie słuchałem u siebie w domu, bo zawsze wtedy otwierały się niewidzialne drzwi do martwej strefy, ale teraz już się nie boję - Gary Moore - "Empty Rooms". A sprawił to jeden wieczór, kiedy Panadol nie podziałał, objawiła się muzyka, nagle, sama, jakby na skinienie. Cóż proszę Państwa, czasem wystarczy sięgnąć po płytę, wszystko jedno jaką, i układanka jest gotowa. Uczucia, wspomnienia, przemyślenia, wzruszenia, to wszystko powraca, jakoś samo się układa w jedną całość i my wtedy do tej całości bez problemu potrafimy się sami dopasować. Człowiek po prostu nie jest już dłużej sam. Tak więc wymyśliłem sobie coś takiego: "Choćbyś chodził ciemną doliną, zła się nie lękaj, bo Trójka pod księżycem" jest z Tobą". Fleetwood Mac i ostatni utwór tej godziny, utwór, którym ja zakończyłem, kładąc się spać - "I'm So Afraid".
31. Fleetwood Mac - I'm So Afraid
32. Komentarz Tomasza i sygnał serwisu Trójki (3:00)
Aż trudno uwierzyć, że to zespół Fleetwood Mac, przyzwyczailiśmy się bowiem do tego, że grupa nagrywa raczej melodyjne, rytmiczne, przebojowe piosenki, a tu taki niesamowity, ponad ośmiominutowy, utwór "I'm So Afraid". Proszę Państwa, myślę, że ta zabawa, którą nazwałem sobie przed chwilą "muzycznym dominem", dlatego że te utwory po prostu tak dokładałem sobie kilka dni temu jeden do drugiego. Myślę, że ta zabawa będzie powracać i będziemy się w nią bawić od czasu do czasu, ciekaw jestem czy się to Państwu podobało, czy nie. Przed nami ostatnia godzina, ale wcześniej, ponieważ minęła właśnie trzecia, serwis Trójki - Adam Peszke.
33. Serwis Trójki (Adam Peszke) - niekompletny w środku
34. Komentarz Tomasza
Który przygotował i przedstawił Adam Peszke.
35. Sygnał Trójki
36. Sygnał audycji
37. Led Zeppelin - The Song Remains the Same
38. Komentarz Tomasza
"The Song Remains the Same" - "Pieśń pozostaje zawsze taka sama", "Pieśń się nie zmienia, choć lata mijają" - Led Zeppelin to był rok 1973. I tak się śmiesznie złożyło, była to pierwsza płyta tej grupy, którą w całości udało mi się nagrać, następne znałem... poprzednie znałem w obszernych fragmentach i później dopiero zacząłem je kompletować. W każdym razie przez wiele, wiele lat, od tamtej chwili, grupa Led Zeppelin wielokrotnie umilała mi różne chwile, przyjemne i nieprzyjemne, smutne i wesołe w mojej krypcie. I dzisiaj chciałbym z Państwem posłuchać tych absolutnie ukochanych moich utworów tego zespołu, jako że dwóch najważniejszych chyba, bez wątpienia dwóch najważniejszych muzyków tej grupy, Jimmy Page i Robert Plant, wystąpią obydwaj w katowickim Spodku w najbliższy czwartek 26 lutego. To będzie na pewno wieczór niesamowity, wieczór muzycznych wspomnień, bo na pewno zagrają przede wszystkim ten stary repertuar, a my będziemy mogli się przekonać, że "The Song Remains the Same". Zacznijmy od mojego absolutnie ukochanego utworu numer jeden, który zwie się "Since I've Been Loving You".
39. Led Zeppelin - Since I've Been Loving You
40. Komentarz Tomasza
"Since I've Been Loving You" - "Odkąd cię pokochałem" mój absolutnie ukochany utwór grupy Led Zeppelin. Proszę Państwa, nie wiem, czy powinienem, ale, ale opowiem Państwu taki dowcip, który usłyszałem wczoraj wieczorem, będąc u znajomych, bo skojarzył mi się zupełnie z wymową tego utworu. Proszę wybaczyć, że jest on taki troszkę szorstki, ale, ale jest naprawdę zabawny. Otóż chodzi o wróbelka. Siedzi sobie wróbelek na torach tramwajowych i przejeżdża tramwaj no i tramwaj przejeżdżając, obciął mu ogon, więc wróbelek odwrócił się, żeby zobaczyć, co się stało i wówczas kolejne koło obcięło mu głowę. Morał stąd prosty - nie oglądaj się za dupą, bo stracisz głowę. Proszę mi wybaczyć dosłowność cytatu, ale "Since I've Been Loving You" - "Odkąd cię pokochałem" to właśnie jakoś mi się bezwzględnie kojarzy z tym dowcipem i ten dowcip z tym utworem. A przy okazji chciałbym powiedzieć, że w niedługiej przyszłości będę chciał dla Państwa przygotować coś takiego jak dziesięć najbardziej sztandarowych utworów rocka. Już się powoli, powoli przygotowuję do wybrania tych dziesięciu utworów i muszę tutaj powiedzieć, że będę miał bardzo poważny problem, bo wiem, że "Stairway to Heaven" to ta kompozycja, którą wszyscy uznali za naj, naj, naj. A ja będę chyba rzucał monetę czy będzie to "Since I've Been Loving You", czy "Stairway to Heaven". A tymczasem "You Shook Me" i "Dazed and Confused" z płyty pierwszej. Szczególnie ten drugi utwór zawsze przyprawia mnie o takie przyjemne ciarki, które biegną po plecach w górę i w dół.
41. Led Zeppelin - You Shook Me
42. Led Zeppelin - Dazed and Confused
43. Komentarz Tomasza
"Dazed and Confused". Miejmy nadzieję, że jeśli ten utwór znajdzie się w programie wieczoru w najbliższy czwartek to wersja, jaką panowie Page i Plant przedstawią, zbliżona będzie bardziej do tej niż do tego koszmarnego tasiemca z płyty "The Song Remains the Same". Skoro już wpadliśmy w zeppelinowy trans, idźmy za ciosem - "When the Levee Breaks".
44. Led Zeppelin - When the Levee Breaks
45. Komentarz Tomasza
"When the Levee Breaks", czyli jak to było tłumaczone "Gdy pęka tama" i to utwór z płyty czwartej. Z płyty, którą ja osobiście bardzo lubię, kto wie, czy nawet nie najbardziej, co też może się wydać herezją niektórym sympatykom Led Zeppelin, bo ta płyta ogólnie cieszy się opinią bardzo nierównej i chyba właśnie dlatego mi się tak podoba, że jest tak bogata w różne nastroje, w różne klimaty. Właściwie każdy utwór tutaj jest właśnie pod jakimś tam względem wyjątkowy. Teraz wracamy do albumu "Houses of the Holy" na płytę numer pięć, do tej, o której Państwu powiedziałem mniej więcej pół godziny temu, że była pierwszą, którą udało mi się nagrać w całości. Wtedy, w '73 roku, powalił mnie i do dzisiaj też trzyma w pozycji na klęczkach wręcz, utwór pod tytułem "No Quarter", czyli "Bez pardonu".
46. Led Zeppelin - No Quarter
47. Komentarz Tomasza
"No Quarter", czyli "Bez pardonu", utwór zdecydowanie dla mnie wyróżniający się na płycie "Houses of the Holy", na piątym albumie Led Zeppelin. Cóż proszę Państwa, wiele jest jeszcze tych utwór, można byłoby jeszcze przez godzinę ich słuchać. Mam na myśli te, które ja szczególnie kocham w dyskografii Led Zeppelin: "How Many More Times", "Baby I'm Gonna Leave You", "Battle of Evermore", "Thank You", "Rain Song" czy chociażby te, które już były dzisiaj - "Kashmir" w oryginalnej wersji i "I'm Gonna Crawl", którego słuchaliśmy przed dwiema godzinami mniej więcej. Teraz będzie ten, na który wiem, że wszyscy czekamy - "Stairway to Heaven", a w niebie będziemy już w czwartek.
48. Led Zeppelin - Stairway to Heaven
49. Komentarz Tomasza
"Stairway to Heaven", czyli "Schody do nieba" - Led Zeppelin. Utwór, który wszyscy uważają za ten absolutnie naj, naj, naj i ja się pod tym też podpisuję, chociaż większe ciarki chodzą mi po plecach, gdy słucham "Since I've Been Loving You". Ale myślę, że w najbliższy czwartek bez względu na to, co panowie Jimmy Page i Robert Plant przygotowali na koncert w Katowicach, będzie nam naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dobrze. Żegnam się już z Państwem, w czwartek spotkamy się w Spodku na koncercie marzeń. A za tydzień spędzimy tradycyjne pięć godzin w ostatnią sobotę miesiąca, między innymi słuchając nowych nagrań Abraxas, które debiutować będą w Trójce jutro, a właściwie już dziś wieczorem u Piotra Kaczkowskiego. Do usłyszenia.
50. Julee Cruise - Mysteries of Love
51. Komentarz Romana Dziewońskiego
Ciarki po plecach jak zawsze, kiedy "Schody do nieba" prowadzą tych, którzy tę muzykę kochają. Tomasz Beksiński za tydzień w rozszerzonej wersji.
Płyty wykorzystane w ramach audycji
Gary Moore - Back on the Streets (1978)
Gary Moore - Victims of the Future (1984)
Gary Moore - Run For Cover (1985)
Genesis - Live Rehearsal CD (Promo) (1997)
Grand Funk Railroad - On Time (1969)
Led Zeppelin - Houses of the Holy (1973)
Led Zeppelin - In Through the Out Door (1979)
Rory Gallagher - Rory Gallagher (1971)