Pierwszy raz po długiej przerwie
«1998-08-15»
Trójka Pod Księżycem
Audycja dzięki
Jakub L. - komentarz - treści komentarzy
Wojtek z Łodzi - opis - opis i opracowanie
AkoBe - pochodzenie
Opis
1. Powitanie Tomasza
Coś z zupełnie innej beczki.
2. Goblin - Profondo Rosso (Original Sound Effect) - Profondo Rosso (1975) - muzyka do filmu
3. Komentarz Tomasza
Wita Państwa Tomasz Beksiński, dobry wieczór. "Trójka pod księżycem", noc z soboty na niedzielę kilka minut po północy. Już dawno nie spotykaliśmy się o tej porze, nawet dawniej niż mogłoby się to wydawać. Choć nie było mnie w Trójce przez zaledwie pięć miesięcy, ale powiem szczerze, nie pamiętam, kiedy ostatni raz mówiłem Państwu dobry wieczór tak wcześnie, chyba gdzieś w bardzo zamierzchłych czasach. Piotr Kosiński pojechał na wakacje. Ja właśnie wróciłem z wakacji, jeśli można to tak nazwać, bo byłem po prostu w Londynie, jak co roku, po kolejne filmy. Piotr zastępował mnie dzielnie i ofiarnie przez ostatnich pięć miesięcy, za co mu bardzo serdecznie dziękuję, więc teraz ja czuję się zobowiązany zastąpić jego, pozwolić mu wypocząć. I do końca sierpnia będę się z Państwem spotykał w każdą sobotę właśnie o tej porze i będziemy spędzać czas razem do czwartej rano, a co będzie potem, to zobaczymy. Na razie nic więcej nie powiem, bo bardzo lubię być tajemniczy. Natomiast Państwa za chwilę czeka kilka wstrząsów, może będą to niespodzianki, może będą to różnego rodzaju zaskoczenia. Na pewno powróci temat koncertu grupy The Rolling Stones, który króluje w Trójce od wczoraj i całkiem słusznie, nawet trudno mówić o powrocie tego tematu, ten temat jest wciąż aktualny. Był to po prostu niesamowity, wspaniały, wielki, cudowny koncert. Ja, ponieważ nie miałem okazji wcześniej o tym z Państwem rozmawiać, powspominam dziś też inny wielki koncert, na którym byłem dwa miesiące temu - Black Sabbath. Ale teraz, na początek, nie mogę sobie odmówić przyjemności wywołania "hitchockowskiego" trzęsienia ziemi. Nie jestem pewien czy napięcie będzie potem narastać, niekoniecznie, ale sądzę, że niektórzy bardzo się zdziwią.
5. Komentarz Tomasza
Tak oto anioł zstąpił z niebios. Nie sądzili chyba Państwo, że taka muzyka kiedykolwiek zabrzmi w "Trójce pod księżycem" w sobotę, chociaż kiedyś już słuchaliśmy grupy Rammstein, przy okazji słusznych myślę zachwytów nad filmem Davida Lyncha - "Zagubiona autostrada". Ale ja odkryłem ten zespół tak naprawdę dopiero w czerwcu tego roku i muszę Państwu powiedzieć, przy tej muzyce dosłownie wypoczywam, kiedy puszczam ją tak głośno, że wręcz wyrywa membrany z głośników. Jest to muzyka również bardzo dobra na zagłuszanie nieznośnych sąsiadów, którzy lubią zaczynać remont o ósmej rano, puszczenie tego na cały regulator po prostu bardzo uspokaja i usypia, zapewniam. Grupa Rammstein, zespół niemiecki, zespół, o którym mówią, że... sami muzycy mówią, że grają dance metal, no ja bym to troszkę inaczej nazwał, raczej może niekoniecznie dance metal. Ale jest to, jest to muzyka, która ma jedną podstawową cechę pozytywną, przynajmniej dla mnie, jest melodyjna, jest pełna niesamowitej agresji, niesamowitego wykopu, bardzo porywa, wręcz rozrywa bębenki, ale jest melodyjna. A ten utwór to jeden z moich ulubionych - "Engel" właśnie z albumu "Sehnsucht", utwór, w którym bardzo oryginalnie zastosowano przetworzony temat Ennia Morricone do westernu "Za kilka dolarów więcej". A oto co powiedział David Lynch o zespole Rammstein, bo mam tutaj fragment jego książki "Lynch on Lynch", wspomina, że zespół przysyłał mu utwory na kasetach. "Nigdy tego nie słuchałem" - mówi Lynch - "ale później jakimś dziwnym zrządzeniem losu, kiedy skończyłem pisać scenariusz do "Zagubionej autostrady" po prostu usiadłem, włączyłem jedną z tych kaset i bum po prostu od razu poczułem, że ten utwór... ta muzyka musi znaleźć się w filmie, nie mogłem się wręcz doczekać tego momentu, kiedy ją użyje do filmu. Rammstein przysłał nam około pięćdziesięciu kompaktów, ponieważ cała ekipa zupełnie oszalała na punkcie tej muzyki i każdego dnia na planie z któregoś wozu, w którym mieszkał ktoś z ekipy, zawsze dobiegał Rammstein." Tak więc trudno się dziwić, że film i ta muzyka jakoś tak znakomicie zlały się w jedno.
7. Komentarz Tomasza
Nieźle czadują Panie Obersturmführer, chciałoby się powiedzieć, słuchając tej muzyki. Proszę Państwa, Rammstein będzie powracał dzisiaj kilkakrotnie, nie tylko dlatego, że ostatnio bardzo często tej muzyki słucham i chciałbym się z Państwem podzielić swoimi wrażeniami, ale również dlatego, że jest to dla mnie bodajże trzecia albo nawet już czwarta z rzędu nie do końca, albo prawie całkiem nieprzespana noc i ta muzyka musi mnie trzymać w stanie przytomności do czwartej rano. Ze środy na czwartek jechałem autokarem z Londynu. Z czwartku na piątek próbowałem się wyspać, ale wiedziałem, że już następnego dnia czeka mnie koncert grupy The Rolling Stones. Wczorajszą noc całą spędziłem z Piotrem Stelmachem w samochodzie, wracając z Chorzowa do Warszawy i spałem dzisiaj trzy godziny nad ranem. A z Państwem muszę jakoś do czwartej także tutaj posiedzieć, co oczywiście jest bardzo przyjemne, ale przy dużej ilości muzyki, którą przygotowałem, mogą nastąpić takie momenty, że jeśli ta muzyka będzie zbyt spokojna, zbyt usypiająca to ja później nie będę wiedział za bardzo, o czym tutaj zacząć do Państwa mówić, a do czegoś takiego dopuścić po prostu nie możemy. Więc Rammstein będzie nas budził i będzie nam przypominał o tym, że muzyka rockowa, bardzo dynamiczna, jeszcze nawet w tych czasach potrafi być porywająca i ciekawa. A teraz przejdziemy do pièce de résistance naszej, dzisiejszej nocy, czyli do kolejnych wspomnień i opinii, uwag i różnego rodzaju rekolekcji związanych z wczorajszym występem Micka Jaggera i jego zespołu w Chorzowie. Ja wiem, proszę Państwa, że to jest tylko rock and roll, ale ja lubię tę muzykę.
8. The Rolling Stones - It's Only Rock 'n Roll (But I Like It)
9. Komentarz Tomasza
"I Know It's Only Rock 'n Roll (But I Like It)" - tytułowy utwór z płyty "It's Only Rock 'n Roll" z 1974 roku, grupa The Rolling Stones. Ten utwór pojawił się w zupełnie innej wersji wczoraj w Chorzowie, ale rozpoznaliśmy go chyba natychmiast. Po tym koncercie pomyślałem sobie coś takiego, jak długo grają Stonesi, tak długo można jeszcze mieć nadzieję, co do przyszłości rocka, a mówiąc jeszcze bardziej śmiało, tak długo można jeszcze wierzyć w to, że rock istnieje. Bo chyba nie ma drugiego zespołu, który tak no wiązałby się zdecydowanie z muzyką rockową, który byłby jej symbolem wręcz od samego początku - The Rolling Stones. Tyle wspaniałych zespołów przyjeżdża do nas teraz, że bez koncertu Stonesów wydaje mi się, że czegoś by chyba brakowało. Wczoraj w nocy dzwonili słuchacze, ja też zresztą miałem okazję zadzwonić i powiedzieć Państwu kilka słów nad ranem o tym, jak podobał mi się ten koncert, także myślę, że dzisiaj nie będę Państwu opowiadał wszystkiego, bo na pewno wszyscy już o tym wiemy. Dzisiaj posłuchamy muzyki. Dzisiaj powspominamy niektóre ciekawsze momenty, a ja pomyślałem, że przyniosę kilka utworów grupy The Rolling Stones w wykonaniu innych artystów i sobie posłuchamy tej muzyki troszkę inaczej. Ale zacznijmy od piosenki, której ja kiedyś słuchałem bardzo, bardzo dawno temu i to był pierwszy utwór grupy The Rolling Stones, jaki udało mi się usłyszeć, śmiesznym zbiegiem okoliczności, jak się później okazało, bo wtedy nie miałem oczywiście o tym zielonego pojęcia, był to utwór z pierwszej płyty i nazywał się "Walking the Dog".
10. The Rolling Stones - Walking the Dog
11. Komentarz Tomasza
Aż trudno uwierzyć, że ten utwór ma trzydzieści pięć lat - "Spacer z pieskiem" - "Walking the Dog" i The Rolling Stones z pierwszej płyty. To był pierwszy utwór tego zespołu, jaki kiedyś usłyszałem, oczywiście w Programie Trzecim, wtedy mi się chyba nie podobał, o ile dobrze pamiętam, nie nagrałem go sobie, ale zapamiętałem, że było coś takiego. Pół roku później nagrałem już utwór "Satisfaction", później nagrałem "19th Nervous Breakdown" i wiele, wiele innych utworów, ale o tym za moment, bo teraz "Gimme Shelter", to był jeden z tych wspanialszych momentów koncertu. Ja sobie pozwolę, proszę Państwa porównywać występ The Rolling Stones wczoraj z występem na Wembley, który miałem okazję obejrzeć trzy lata temu w Londynie, wtedy widziałem ten zespół na żywo po raz pierwszy. Przede wszystkim w Londynie było mniej pirotechniki, za to był nieco oszczędniejszy ekran, mniej się działo różnych, dziwnych rzeczy na tym ekranie, za to były takie nadmuchiwane wielkie postacie, które pojawiły się przy utworze "Sympathy for the Devil". Bezwarunkowo też był lepszy dźwięk, ale Lisa Fisher zaśpiewała równie rewelacyjnie "Gimme Shelter" jak w Chorzowie wczoraj i wydaje mi się, pokazała taką klasę wokalną, że no po prostu chyba cały stadion padł wręcz na kolana i to nie tylko dlatego, że jest ona naprawdę atrakcyjną dziewczyną. Wczoraj pamiętam, jak słuchacze wspominali, że Mick Jagger pocałował ją w stopę czy ssał jej duży palec, u nie pamiętam już której nogi. Ciekawsza rzecz wydarzyła się na Wembley, mianowicie ona ucałowała go w jedną sutkę, a on ucałował ją, także mieliśmy tam znacznie ciekawszy widok. Zastanawiam się, czy na każdym koncercie Mick Jagger całuje ją gdzie indziej, może warto byłoby pojechać w trasę. Utworu "Gimme Shelter" z Lisą Fisher niestety nie mamy, ale mamy utwór "Gimme Shelter" w wykonaniu grupy Grand Funk.
12. Grand Funk Railroad - Gimme Shelter
13. Komentarz Tomasza
"Gimme Shelter" z repertuaru grupy The Rolling Stones w wykonaniu Grand Funk, ten utwór jeszcze dzisiaj za jakiś czas w wykonaniu Eldritcha i Sisters of Mercy, ale to za jakiś czas. Teraz natomiast chciałbym powiedzieć parę słów o utworze "Angie". Otóż z tego, co zdążyłem się zorientować, wszystkim najbardziej zależało na tym, żeby zespół Rolling Stones właśnie ten utwór wykonał. I muszę Państwu powiedzieć, nie pojmuję dlaczego, bo jest to po prostu owszem bardzo ładna ballada, ale Rolling Stones to zespół rockowy i na koncertach gra rockowe utwory. Natomiast niektórzy dziennikarze i większość fanów i słuchaczy bez przerwy narzeka, że na koncertach nie ma takich piosenek jak "Angie", jak "As Tears Go By" no to nie są piosenki na koncert, to nie są piosenki na tego rodzaju imprezę. Ja miałem to szczęście, że przed trzema laty na Wembley Stonesi zagrali mój ukochany ich nastrojowy, balladowy utwór "Wild Horses", który też dzisiaj pojawi się oczywiście obowiązkowo, ale to za jakiś czas, ale to no muszę Państwu powiedzieć, byłem zaskoczony, byłem naprawdę zaskoczony, że takie nagranie się pojawiło. Natomiast wracając do "Angie", ten utwór kojarzy mi się z głupotą nastoletnich panienek i zaraz Państwu powiem czemu. Otóż, gdy mieszkałem jeszcze w Sanoku, gdy chodziłem do liceum i gdy ten utwór był aktualnie wielkim przebojem, wydzwaniała do mnie jakaś dziewczyna, która nie powiedziała nigdy ani słowa przez telefon tylko kilkakrotnie zmuszała mnie do wysłuchania tego utworu w całości, ja czekałem, aż może coś powie później, ale niestety nie powiedziała nigdy. Tak więc przyznam się szczerze, ja byłem szczęśliwy, że "Angie" nie, nie było wczoraj. Natomiast teraz "As Tears Go By" w wykonaniu Marianne Faithfull, dla której ten utwór oryginalnie został napisany.
14. Marianne Faithfull - As Tears Go By - (wersja z 1965r.)
15. Komentarz Tomasza
"As Tears Go By" w wykonaniu Marianne Faithfull. Ponad dwadzieścia lat później, w 87 roku, nagrała tę piosenkę jeszcze raz zupełnie inaczej, w następnej godzinie posłuchamy jak. Proszę Państwa, tak jeszcze jak gdyby podsumowując temat tych ballad, których nie było, pamiętam również narzekania niektórych na brak utworu "Changes" podczas koncertu grupy Black Sabbath, wydaje mi się, że ktoś tutaj chyba zwariował. I teraz będzie coś, na co chyba wszyscy czekamy, to będzie utwór, od którego koncert się rozpoczął wczoraj. Ten początek był naprawdę oszałamiający, najpierw Stonesi kazali nam czekać, każdy rockowy koncert musi się rozpocząć z opóźnieniem. I kiedy już publiczność zaczęła się niecierpliwić i publiczność dała show, wstając i siadając na trybunach i wszyscy odwrócili się od sceny, wtedy właśnie spektakl się rozpoczął z przewrotnością, można powiedzieć, chyba wręcz wyreżyserowaną. No i kiedy nastąpiło potężne uderzenie, iskry się posypały z całej sceny, a na wielkim ekranie pojawił się Keith Richards, jak ja go pieszczotliwie nazywam Stara Śmierć, ponieważ tak wygląda i ma ten niesamowity pierścień na palcu, wtedy zaczął się ten właśnie utwór - "(I Can't Get No) Satisfaction".
16. The Rolling Stones - (I Can't Get No) Satisfaction
17. Komentarz Tomasza
To był utwór specjalnie dla Asi - "Satisfaction" - The Rolling Stones, od tego utworu rozpoczął się wczorajszy koncert. I tak się śmiesznie składa, proszę Państwa, że był to również ostatni utwór, którego słuchałem na swoim walkmanie na terenie Zjednoczonego Królestwa, bo akurat włączyłem sobie kasetę z nagraniami The Rolling Stones, kiedy autobus dojeżdżał do Dover. Kiedy kończył się ten utwór, autobus się zatrzymał, trzeba było wyjąć paszporty, więc wyłączyłem sprzęt i włączyłem go już dopiero na terenie Francji i tam z kolei słuchałem utworu "Get off of My Cloud". Natomiast pierwszy raz tego utworu - "Satisfaction" - miałem przyjemność posłuchać z pocztówki dźwiękowej, wczoraj Państwu Leszek Adamczyk wspominał o pocztówkach dźwiękowych. Kolega pamiętam, przyniósł kilkanaście takich strasznie zdartych pocztówek gdzieś na początku lat siedemdziesiątych i na jednej z nich był utwór "Pijawka" grupy Deep Purple, na drugiej było "Satisfaction", a na trzeciej była "Czarownica" zespołu The Rutles także były to naprawdę interesujące chwile. Natomiast teraz jeszcze jedno nagranie grupy The Rolling Stones, ale w innym wykonaniu, to będzie stosunkowo świeża przeróbka kompozycji "Sympathy for the Devil", którą kończy się "Wywiad z wampirem", oczywiście zespół Guns N' Roses za moment zagra. Zdziwiłem się, aczkolwiek może nie do końca, bo to było do przewidzenia skoro już w "Wywiadzie z wampirem" ten utwór pojawił się na koniec, że twórcy "Adwokata diabła" nie wykorzystali na zakończenie tej właśnie piosenki, no ale cóż wykorzystali "Paint It Black". A więc Guns N' Roses i "Sympathy for the Devil".
18. Guns N' Roses - Sympathy for the Devil
19. Komentarz Tomasza (1:00)
Mam nadzieję, że nikomu z Państwa się nie naraziłem tym razem, bo pamiętam, kiedy po raz pierwszy słuchaliśmy "Sympathy for the Devil" w wykonaniu Guns N' Roses, kiedy na ekrany kin wchodził "Wywiad z wampirem", dostałem kilka listów z protestami, dlaczego ten zespół pojawił się w "Trójce pod księżycem". A niby dlaczego nie, przecież bardzo dobrze grają. Minęła godzina pierwsza.
20. Sygnał serwisu Trójki
21. Sygnał Trójki
22. Rammstein - Bestrafe Mich
23. Komentarz Tomasza
"Bestrafe Mich", czyli "Ukaż mnie" i grupa Rammstein z płyty "Sehnsucht". Obiecałem, że będziemy wracać do tego zespołu i do tej muzyki i to było kolejne nagranie, którego bardzo często słucham tak po prostu na przebudzenie z rana, bo od razu przyspiesza krążenie. Wracamy do wspomnień z wczorajszego koncertu grupy The Rolling Stones. Gdy słuchałem wczoraj Trójki, jadąc z Piotrem Stelmachem do Warszawy, słuchałem, o jakich utworach Państwo mówili, że ich nie było i pomyślałem sobie, że jeśli dzisiaj zasiądę tutaj w studiu to puszczę Państwu kilka tych, których ja chciałbym bardzo usłyszeć. Ale wydaje mi się, tak podsumowując ten temat, że jeśli mamy do czynienia z zespołem, który gra od trzydziestu pięciu lat to chyba dla każdego z nas, gdyby to miał być koncert marzeń, to taki koncert powinien trwać z pięć do sześciu godzin, a to jest po prostu niemożliwe, więc zawsze będą jakieś utwory, których będzie nam brakować. A poza tym mamy płyty i możemy sobie ich posłuchać. "19th Nervous Breakdown".
24. The Rolling Stones - 19th Nervous Breakdown
25. Komentarz Tomasza
"Dziewiętnaste załamanie nerwowe" jeden z moim ulubionych utworów grupy The Rolling Stones i jeden z pierwszych, które kiedyś, na początku lat siedemdziesiątych, z Trójki oczywiście sobie nagrałem. No cóż, nie marzyłem nawet, że usłyszę ten utwór, ale dowiedziałem się, że inny, którego..., który też bardzo lubię, był grany w tej trasie, tylko jakoś wypadł z programu koncertu w Chorzowie, mianowicie "The Last Time" - pierwszy singiel skomponowany przez Jaggera i Richardsa. Natomiast nie spodziewałem się, proszę Państwa absolutnie, że usłyszę "Paint It Black" to było dla mnie naprawdę wspaniałe przeżycie. Teraz ten utwór w wykonaniu grupy Inkubus Sukkubus.
26. Inkubus Sukkubus - Paint It Black
27. Komentarz Tomasza
Jeden z najoryginalniejszych utworów The Rolling Stones - "Paint It Black" - "Pomaluj to wszystko na czarno", grupa Inkubus Sukkubus z płyty "Vampyre Erotica". Nie wiem, czy ten utwór wykonywany był przez ten zespół w Bolkowie, niestety nie mogłem tam przyjechać. Wiem, że miałem tam być, przepraszam wszystkich, których rozczarowałem, ale po prostu z różnych przyczyn, których nie będę teraz wymieniał, po prostu przyjechać w ostatniej chwili niestety nie mogłem i też żałuję. A podobno zespół Inkubus Sukkubus bał się wystąpić po Closterkellerze, to taka ciekawostka. Podobno Closterkeller zagrał tak rewelacyjnie, że Anglicy powiedzieli: "my po tym zespole nie mamy po co nawet wychodzić na scenę" także Anja praktycznie musiała ich wyciągać na siłę no cóż, szkoda, że tego nie widziałem. Proszę Państwa, skoro jesteśmy w takich trochę gotyckich klimatach to raz jeszcze "Gimme Shelter" i The Sisters of Mercy.
28. The Sisters of Mercy - Gimme Shelter
29. Komentarz Tomasza
Ach jaki ten pan jest niesamowity - Eldritch i The Sisters of Mercy - utwór "Gimme Shelter". Grupa The Rolling Stones udowodniła wczoraj, że nie tylko jest wspaniałym zespołem rockowym, ale także że jej kompozycje się nie starzeją, a ja staram się to Państwu udowodnić dzisiaj, przedstawiając większość ich utworów w zupełnie innych wykonaniach. Ale teraz The Rolling Stones i teraz ten "koncert życzeń", myślę, że mogę sobie na coś takiego pozwolić. Otóż to są dwa utwory, które bardzo chciałbym usłyszeć, jeden z nich słyszałem na Wembley, to już Państwo wiedzą który - "Wild Horses" - "Dzikie konie", a drugi to "Winter", czyli "Zima" z tej samej płyty, na której jest "Angie".
30. The Rolling Stones - Wild Horses
31. The Rolling Stones - Winter
32. Komentarz Tomasza
Najpierw "Dzikie konie" - "Wild Horses" z albumu "Sticky Fingers" mój absolutnie ukochany utwór Stonesów, a później "Winter" - "Zima" z płyty "Goats Head Soup", na której również jest ten utwór, za którym Państwo najbardziej tęsknili mianowicie "Angie". À propos "Wild Horses", podobno, takie krążyły plotki, ten tekst został napisany dla Marianne Faithfull, ale później okazało się, że napisał go Keith Richards i wcale nie miał Marianne Faithfull na myśli. Natomiast skoro o niej mowa, ona za chwilę wystąpi i przedstawi nam dwa utwory grupy The Rolling Stones, obydwa, które właściwie no powstały jak gdyby dla niej albo przy jej udziale. Pierwszy to jeden z najbardziej niesamowitych utworów z repertuaru Stonesów, jaki znam - "Sister Morphine" - "Siostra morfina". Utwór, który podobno powstał w ten sposób, że Mick Jagger nucił melodię do znudzenia i Marianne Faithfull, która była z nim wtedy nie mogła już tego wytrzymać i stwierdziła, że jeżeli ktoś nie napisze tekstu, no to ten utwór po prostu ją wykończy. No i zaproponowała właśnie utwór o morfinie, o człowieku, który umiera w szpitalu. Jest to niesamowity tekst z takimi upiornymi fragmentami jak: "co robię w tym miejscu", "dlaczego doktor nie ma twarzy", "nie mogę pełznąć po podłodze i potrzebuję morfiny", "siostro morfino, prawda pomóż mi przetrwać" i utwór kończy się słowami: "wiem, że rano będę martwy, a wy możecie się usadowić wygodnie i patrzeć, a tymczasem... podczas gdy prześcieradła zabarwią się na czerwono". Najpierw utwór ten nagrany został właśnie przez Marianne Faithfull i Keith Richards gra na gitarze, później "Sister Morphine" znalazło się na płycie "Sticky Fingers". A utwór drugi, który usłyszymy w wykonaniu Marianne Faithfull to "As Tears Go By" w nowszej wersji, w wersji z 1987 roku z jej znakomitej płyty "Strange Weather".
33. Marianne Faithfull - Sister Morphine
34. Marianne Faithfull - As Tears Go By - (wersja z 1987r.)
35. Komentarz Tomasza
Marianne Faithfull i najpierw utwór "Sister Morphine" z '69 roku, a później "As Tears Go By" z 1987, osiemnaście lat później i chyba usłyszeli Państwo, jak bardzo zmienił się głos artystki.
36. The Rolling Stones - Anybody Seen My Baby?
37. Komentarz Tomasza
"Has Anybody Seen My Baby?" utwór z ostatniej płyty grupy The Rolling Stones - "Bridges to Babylon". Mniej więcej do tego utworu zespół tak się jak gdyby trochę rozkręcał, później dopiero zaczęło się naprawdę dziać dużo. Ja się zgadzam z jedną opinią w większości osób, które były na tym koncercie, że nagłośnienie było troszkę za słabe. Ja miałem przyjemność oglądać koncert praktycznie spod sceny, z jednego z tych dwóch specjalnych sektorów stojących jak to się mówi, ale za dwieście złotych był bilet i no można było w momencie, kiedy zespół wszedł na tą malutką scenę znaleźć się dosłownie metr, dwa metry od artystów. I tam słyszałem sam siebie, kiedy darłem się razem z Mickiem Jaggerem, a na koncertach zazwyczaj nagłośnienie jest tak potężne, że można sobie swobodnie krzyczeć i się siebie nie słyszy, więc coś tam było z tym wszystkim nie tak, nie wiem, może gdzieś indziej ten dźwięk był lepszy. Natomiast nie zgadzam się, że zespół w momencie, kiedy wszedł na tę malutką scenkę, stał się zupełnie jak gdyby niewidzialny. Jeżeli ktoś był za daleko no to cóż, jego wina, trzeba było wydać te dwieście złotych, było naprawdę warto. Grupa Danse Society wykonała kiedyś jeden z dziwniejszych utworów Stonesów - "2000 Light Years From Home".
38. The Danse Society - 2000 Light Years From Home
39. Komentarz Tomasza
"2000 Light Years From Home", grupa Danse Society z płyty "Heaven Is Waiting" i to jest kompozycja, która pojawiła się na bardzo dziwnej, ale moim zdaniem świetnej płycie The Rolling Stones - "Their Satanic Majesties Request", która była no swoistą odpowiedzią Stonesów na "Sierżanta Pieprza" grupy The Beatles. "Pod osłoną nocy" w Programie Trzecim słuchamy grupy The Rolling Stones.
40. The Rolling Stones - Undercover of the Night
41. Komentarz Tomasza (2:00)
The Rolling Stones i "Undercover of the Night", utwór, którego też niestety wczoraj w Chorzowie nie było. Jest już prawie minuta po godzinie drugiej. Serwis Trójki.
42. Sygnał serwisu Trójki
43. Sygnał Trójki
45. Komentarz Tomasza
Rammstein. Aż chce się maszerować w rytm tej muzyki, taki charakterystyczny funny walk, czyli zabawny chód jak to określił John Cleese, serwując Niemcom śledzia à la Hermann Göring w "Hotelu zacisze". Grupa Rammstein, utwór "Du Hast". Nie wszystkie kompozycje tego zespołu są jednak takie rytmiczne, takie porywające, stać Rammstein również na utwory bardziej nastrojowe, jeśli można tak się wyrazić, oto jeden z nich - "Klavier", czyli "Fortepian".
47. Komentarz Tomasza
Prawdziwa pieśń patetyczna - "Klavier", czyli "Fortepian", grupa Rammstein z płyty "Sehnsucht", jeszcze do tej płyty dzisiaj wrócimy. I również dziś jeszcze wrócimy do tematu The Rolling Stones, chociaż już może bardziej będzie to podsumowanie tego tematu niż dalsze go rozwinięcie. Natomiast teraz na chwilę chciałbym powrócić... cofnąć się właściwie do tematu, który na pewno był omawiany w Programie Trzecim w czerwcu, w to nie wątpię, mnie tu wtedy nie było i czuję, że muszę dodać swoje trzy grosze. Black Sabbath.
48. Black Sabbath - Paranoid
49. Komentarz Tomasza
Tym utworem zespół Black Sabbath zakończył dziesiątego czerwca swój wspaniały koncert w Spodku w Katowicach. Koncert, o którym chyba nie marzyliśmy, bo już przez wiele, wiele lat wiadomo było, że Ozzy Osbourne nigdy, przenigdy nie powróci i nie będzie śpiewał w Black Sabbath, no ale cóż, takie nieprawdopodobne zupełnie wyobrażenia i marzenia czasami się sprawdzają. Black Sabbath w starym składzie no niestety bez Billa Warda, co niektórym fanom bardzo przeszkadzało, ale ja, przyznam się Państwu szczerze, między perkusistami za bardzo nie potrafię jakoś odróżnić jednego od drugiego, więc wydaje mi się, że ta zmiana w ostatniej chwili była najmniej szkodliwa. Tym utworem zespół zakończył koncert, ale również tym utworem dla mnie wiele, wiele lat temu zaczęła się muzyka rockowa, to był taki zdecydowanie pierwszy rockowy utwór, który sobie nagrałem i pierwszy utwór grupy Black Sabbath, jaki też sobie nagrałem. Bardzo wiele ten utwór dla mnie zrobił - "Paranoid" - słynne nagranie, przebój, który jak głosi legenda, został nagrany przez zespół ot tak po prostu i właściwie miał być odrzutem, nagle się okazało, że ten zrobiony zupełnie na marginesie, na boku, utwór stał się wielkim, wielkim, wielkim przebojem. A był to koncert marzeń, można powiedzieć, chyba jedyny jak dotąd koncert wielkich gwiazd sprzed lat, który przeżyłem z tą świadomością, że nie było tam ani jednego utworu, którego nie chciałbym usłyszeć, ponieważ panowie zagrali po prostu repertuar głównie z pierwszych trzech, czterech płyt i nie wykonywali właściwie niczego późniejszego. Przez co my starzy, zagorzali fani po prostu mogliśmy sobie pomyśleć, że trafił nam się wehikuł czasu, że po prostu przenieśliśmy się tych dwadzieścia parę lat w przeszłość. I oglądając Ozzy'ego Osbourne'a również można było powiedzieć, że to wehikuł czasu, a nie dwadzieścia parę lat po czasie, bo zachowywał się jak młody chłopak, biegał po scenie, był pełen entuzjazmu i energii, bawił się świetnie. Można powiedzieć o pozostałych muzykach, że byli bardziej statyczni, on natomiast wręcz szalał. I to był taki koncert, który no trzeba przeżyć, tego się nie da opowiedzieć, proszę Państwa, więc jeśli mają Państwo okazję wyjechać gdziekolwiek, do któregokolwiek z bliskich państw, gdzie grupa Black Sabbath z Ozzym będzie jeszcze koncertować, to proponuję zacząć odkładać na to pieniądze. "Children of the Grave".
50. Black Sabbath - Children of the Grave
51. Komentarz Tomasza
"Children of the Grave", czyli "Dzieci grobu" jeden z tych utworów grupy Black Sabbath, który też bardzo głęboko gdzieś tam w dzieciństwie zapadł mi w duszę, głównie ze względu na tytuł. Wtedy jeszcze nie rozumiałem, o co tam chodzi w tym utworze, to oczywiście utwór antywojenny namawiający do tego, żeby przerwać zbrojenia, żeby odrzucić broń nuklearną raz na zawsze, bo "dzieci dzisiejszego dnia będą dziećmi grobu jutro". Również utwór, który za chwilę się pojawi, był jednym z tych, które pamiętam, o dreszcze mnie przyprawiały wtedy, nie rozumiałem też z niego nic. Utwór o bardzo podobnej tematyce, o nuklearnej zakładzie po prostu, nazywał się "Electric Funeral", czyli "Elektryczny pogrzeb".
52. Black Sabbath - Electric Funeral
53. Komentarz Tomasza
Na koncercie Black Sabbath w Katowicach w Spodku popełniłem tylko jeden, jedyny błąd, ale po namyśle stwierdzam, że właściwie może i dobrze się stało, że go popełniłem. Otóż usiadłem sobie po prostu w loży tam, gdzie miałem bilet i przez cały koncert czułem, że coś we mnie wybucha, coś mnie rozrywa, że chciałbym zanurkować w ten szalejący tłum i znaleźć się pod samą sceną i poczuć się znowu jak trzynasto, czternastolatek, który przeżywał tę muzykę po raz pierwszy. Sądzę, że zadeptano by mnie tam chyba na śmierć, ale być może byłaby to bardzo przyjemna śmierć. W każdym razie na The Rolling Stones postanowiłem już mieć trochę przestrzeni dla siebie i móc się odpowiednio wyruszać, bo przy takiej muzyce, która porusza nas tak dogłębnie, to siedzenie jednak na takim rockowym koncercie troszeczkę czegoś nas pozbawia. A koncert Black Sabbath był troszeczkę no, że tak pozwolę sobie porównać, jak seks na amfetaminie - eskalacja doznań po prostu niemożliwa. Człowiek przez cały był jak gdyby w stanie kompletnego szczytu i czuł, że coś za chwilę go rozerwie na strzępy. Jeszcze jeden utwór grupy Black Sabbath utwór, którego niestety nie było - "Gypsy".
54. Black Sabbath - Gypsy
55. Komentarz Tomasza
Black Sabbath. To są wspomnienia, które wciąż gdzieś we mnie żyją i myślę, że Ci z Państwa, którzy mieli okazję być dziesiątego czerwca w Spodku, również prędko nie zapomną tego, co tam się działo. Mam wrażenie, że chyba w Spodku nigdy na koncercie rockowym jednego zespołu, takiego zespołu, tam oczywiście grały też inne, ale przecież wszyscy przyszli na Black Sabbath, nigdy nie było aż tylu ludzi na raz. Spodek po prostu pękał w szwach, publiczność trzeba było polewać wodą, żeby się nie rozpaliła do czerwoności. Reasumując teraz sprawę koncertu, który przeżyliśmy wszyscy wczoraj, tak jak gdyby podsumowując to wszystko, też wychodząc, pomyślałem sobie, że szkoda, że nie było utworu "Time Waits for No One", utworu, który też bardzo lubię, bo ten utwór jakoś tak przewrotnie pasowałby do tego. Stonesi śpiewają: "czas nie czeka na nikogo", ale wydaje mi się, że dla nich czas wyjątkowo jest łaskawy. Natomiast jedną rzecz, którą musiałbym tutaj niestety skrytykować to organizację ewakuacji widzów ze stadionu, to było rzeczywiście coś makabrycznego. Pamiętam, co działo się w Londynie po koncercie na Wembley. Wszyscy wychodzili powoli, spokojnie, kulturalnie. Policja kierowała ruchem. Były specjalne autobusy. Metro jeździło godzinę dłużej, żeby wszystkich porozwozić. Wszyscy widzowie byli spokojni, nikt się nie awanturował, policja sobie z nimi żartowała wręcz. Było wspaniale. Natomiast tutaj no tak jak niektórzy relacjonowali wczoraj, przez te dwa tunele właściwie ludzie z płyty wychodzili, zadeptując się nawet częściowo, bo niestety nie było to wszystko jakoś zorganizowane z głową. No i te wszystkie parkingi niestety tak zastawione samochodami, że my z Piotrkiem Stelmachem przez ponad godzinę musieliśmy docierać do samochodu, bo tak daleko był ten parking, a potem jeszcze przez pół godziny czekaliśmy, żeby wyjechać z parkingu, czyli Katowice-Chorzów opuściliśmy gdzieś po drugiej w nocy, chociaż koncert zakończył się o godzinie mniej więcej dwunastej. Cóż, "Time Waits for No One", ale miejmy nadzieję, że dla muzyki rockowej, dla Stonesów, dla nas, będzie w dalszym ciągu równie łaskawy.
56. The Rolling Stones - Time Waits for No One
57. Komentarz Tomasza
The Rolling Stones i "Time Waits for No One" - "Czas nie czeka na nikogo" z płyty "It's Only Rock 'n Roll". To niesamowity rok 1998. Najpierw w styczniu Genesis. Później w marcu Led Zeppelin, właściwie pod koniec lutego Led Zeppelin, czyli Jimmy Page i Robert Plant ze swoim zespołem, ale można chyba powiedzieć, że to Led Zeppelin. Później w marcu Yes. Następnie w czerwcu Black Sabbath i Deep Purple. A teraz w sierpniu The Rolling Stones. Cóż, mnie marzy się jeszcze The Moody Blues, ale panowie jak na razie śpią niestety, nie robią nic, więc nie można ich zaprosić nawet, żeby w ramach jakiejś swojej trasy koncertowej zawitali do Polski. Natomiast, proszę Państwa, byłem w Londynie, był ze mną Jacek Leśniewski, który natychmiast kupił Record Collector, to jest takie pismo muzyczne, w którym są no różne ważne informacje zawarte. I stamtąd dowiedziałem się, że może, może z zupełnie wprawdzie innej beczki, ale może będzie nam dane zobaczyć zespół, który już od dawna, od dawna nie istnieje, ale właśnie się reaktywował. I sądzę, że to będzie informacja porywająca dla tych wszystkich, którzy lubią klimaty nieco mroczniejsze, dla tych którzy lubią film "The Hunger" i tak dalej. Reaktywował się, proszę Państwa zespół Bauhaus.
58. Bauhaus - She's in Parties
59. Bauhaus - Bela Lugosi Is Dead
60. Komentarz Tomasza
Specjalnie zostawiłem Państwa na dłużej z muzyką grupy Bauhaus, żeby mogli się Państwo ewentualnie nacieszyć tą informacją, że grupa się reaktywuje. Ma się ukazać składanka, na której podobno po raz pierwszy znajdzie się studyjna wersja utworu "Bela Lugosi Is Dead", tego utworu właśnie przed chwilą słuchaliśmy. To było pierwsze w ogóle nagranie grupy Bauhaus, jeszcze z '79 roku, a wcześniej słuchaliśmy jednego z ostatnich - "She's in Parties" z płyty "Burning from the Inside". Mam nadzieję, że będzie nam dane zobaczyć Petera Murphy'ego wraz z dawnymi kolegami na scenie, bo sądząc z zapisu wideo sprzed lat, były to koncerty dosyć ekstatyczne. Mam też tylko nadzieję, że grupa nie zechce nagrywać niczego nowego, bo takie powroty po latach bardzo często rozczarowują. Natomiast koncerty ze starem materiałem, tak jak to miało miejsce w przypadku Black Sabbath z Ozzym Osbournem, to jest po prostu wielkie, wielkie szczęście. Tak więc to jest jedna z informacji, którą dla Państwa przywiozłem z Londynu. Jacek Leśniewski przywiózł najnowszy, dwu kompaktowy album grupy Budgie - "Heavier Than Air", który za tydzień będziemy mogli tutaj używać do woli w studiu. Ja mam natomiast dla Państwa jeszcze płytę, którą specjalnie dla Państwa przywiozłem i za chwilę do tej płyty przejdziemy, ale teraz, żeby znowu ożywić się i stanąć na nogi, może spróbować sobie troszeczkę zabawnego chodu, ponownie Rammstein.
62. Komentarz Tomasza
Grupa Rammstein i utwór "Tier", co bynajmniej nie znaczy "Łza" po niemiecku tylko "Bestia". Proszę Państwa, kupiłem dla Państwa płytę, myślałem, że posłuchamy jej sobie razem i będzie się nam bardzo podobać. Przesłuchałem ją w całości po południu w sobotę, można powiedzieć wczoraj, no bo już mamy w tej chwili niedzielę i jest kilka minuty po godzinie trzeciej. Przesłuchałem ją raz i muszę przyznać, że nic mi nie zostało w pamięci. Przesłuchałem fragmenty po raz drugi, żeby wybrać coś z tej płyty no i wybrałem, ale nie jestem przekonany czy dobrze zrobiłem, wydając czternaście funtów dziewięćdziesiąt dziewięć pensów na najnowszy album grupy Hawkwind - "Distant Horizons", bo niestety zespół jak gdyby na moment zapomniał o tym, że przez tak wiele lat grał wciąż taką samą muzykę i straszliwie się jakoś opuścił. Nie wiem, ta płyta dla mnie jest po prostu monotonna, nie ma tego rozmachu, nie ma tego... nie ma tej melodyki, nie ma tego tempa, nie ma tego takiego, że tak po angielsku powiem drive'u, jaki był w tych dawnych płytach. To był po prostu space rock, człowiek zamykał oczy, zapinał niewidzialny pas i po prostu odlatywał, a tutaj no trudno się unieść nawet kilka centymetrów ponad ziemię, nie wiem, dlaczego tak się stało. Podobna płyta powstała jeszcze w siedemdziesiątych latach i nazywała się "Astounding Sounds, Amazing Music", czyli takie "Zupełnie oszałamiające dźwięki, zdumiewająca muzyka", a było to nudziarstwo poza jednym tylko utworem "Steppenwolf". Tutaj jest jedna ładna kompozycja, nazywa się "Clouded Vision" i następne, które dla Państwa wybrałem to: "Reptoid Vision" i "Population Overload". Myślę, że dla fanów grupy Hawkwind będzie to jakaś przyjemność, myślę, że dla nie... znaczy dla nie fanów, dla przeciwników grupy Hawkwind będzie to kilkanaście minut nudy, ale mam też nadzieję, że Państwo jednak z nami zostaną i posłuchają. No skoro wydałem piętnaście funtów na tę płytę dla Państwa, to wypada chociaż przez kilkanaście minut posłuchać. Hawkwind.
63. Hawkwind - Clouded Vision
64. Hawkwind - Reptoid Vision
65. Hawkwind - Population Overload
66. Komentarz Tomasza
Dave Brock - gitara, śpiew, instrumenty klawiszowe, Richard Chadwick - instrumenty perkusyjne, Ron Tree - śpiew, gitara basowa i Jerry Richards - gitara, śpiew, instrumenty klawiszowe. To zespół Hawkwind, płyta nazywa się "Distant Horizons" i wypełnia ją mniej więcej taka właśnie muzyka. No nie wiem, jaka jest Państwa opinia na ten temat, ale ja byłem troszeczkę raczej zdegustowany i przerażony, bo przyzwyczaiłem się ostatnio do tego, że zespół Hawkwind gra z wielką fantazją, że ta muzyka jest tak bogato przyprawiona zarówno sosem elektronicznym, jak i wręcz porywa zarówno ciało, jak i duszę do takiego wspaniałego, muzycznego odlotu, a tutaj no niestety jakoś, jakoś się oderwać od ziemi nie za bardzo można. Nic, będę starał się tej płyty słuchać, może jeszcze coś z niej wycisnę, może, może odnajdę klucz, to wtedy Państwu powiem. Natomiast zupełnie inny wydatek, coś z zupełnie innej beczki, też piętnaście funtów, ale na płytę, która sprawiła, że prawie uklęknąłem, jak ją zobaczyłem. To coś w stylu zakupu zeszłorocznego, kiedy udało mi się zdobyć po wielu, wielu latach muzykę do "Złota MacKenny". Jeden z ostatnich filmów, jakie miałem przyjemność tłumaczyć przed wyjazdem, to był też film mojego dzieciństwa - "Major Dundee" Sama Peckinpaha. I z tej właśnie muzyki najbardziej podobał mi się motyw przewodni - "Marsz Majora Dundee", który w filmie pojawia się na początku i na końcu. Płyta była, a nawet nie sądziłem, że ta muzyka kiedykolwiek ukaże się na płycie kompaktowej teraz obecnie, tak więc muszę się z Państwem tym szczęściem podzielić. To będzie zupełnie inna muzyka przez dwie minuty - "Marsz Majora Dundee" z filmu pod tytułem "Major Dundee".
67. Daniele Amfitheatrof - Major Dundee March - Major Dundee (1965) - muzyka do filmu
68. Komentarz Tomasza
I tyle tylko, dwie minuty, ale duże szczęścia. Daniele Amfitheatrof skomponował muzykę do filmu Sama Peckinpaha "Major Dundee", to był trzeci western Peckinpaha, który reżyser, jak głosi legenda, wydziedziczył, ponieważ producenci zaczęli mu się wtedy tak strasznie wtrącać do roboty i tak przemontowywać mu filmy, że zrobili z wielu zupełnie coś innego. Na przykład słynny "Pat Garrett i Billy Kid" pojawił się w kinach w wersji trwającej sto minut z sekundami, podczas gdy pełna wersja trwa dwie godziny i jest zupełnie inaczej zmontowana i jest to kompletnie inny film. Myślę, że kiedyś, kiedyś może i nam będzie dane go obejrzeć, chociaż telewizja TNT nadaje go bardzo często w wersji widescreen i też w pełnej wersji ukazał się na wideokasetach na zachodzie. Natomiast nasza telewizja, o ile wiem, po raz już trzeci z rzędu kupiła tę starą, przemontowaną przez producentów wersję, która jest naprawdę niedobra. Podobną historię miał zresztą kiedyś Roman Polański przed laty ze swoimi słynnymi "Wampirami". Ale my przechodzimy z powrotem do muzyki, bo jeszcze taka jedna płyta się ukazała, no ona ukazała się już dawno, dawno temu, ale w ciągu tych pięciu miesięcy, kiedy ja się z Państwem nie spotykałem, nie miałem okazji jej posłuchać jej z Państwem. Wiem, że na pewno była w Programie Trzecim - "Strange Brotherhood" - grupa New Model Army. Ten zespół zawsze jak nagrywa płytę, to jest to mniej więcej, to czego można się spodziewać, kilka wspaniałych, dynamicznych utworów i kilka wspaniałych ballad. Płyta naprawdę piękna, za chwilę z niej trzy utwory: otwierający "Wonderful Way to Go", który naprawdę pozwala nam się oderwać z ziemi, znacznie bardziej niż nowa płyta grupy Hawkwind, później nastrojowy "Queen of My Heart" i następnie "Gigabyte Wars". Grupa New Model Army.
69. New Model Army - Wonderful Way to Go
70. New Model Army - Queen of My Heart
71. New Model Army - Gigabyte Wars
72. Komentarz Tomasza
"Wonderful Way to Go", "Queen of My Heart" i "Gigabyte Wars", grupa New Model Army z płyty "Strange Brotherhood", z bardzo dobrej płyty wydanej na początku tego roku. Cóż, powoli zbliżamy się do końca naszego, pierwszego spotkania po dłuższej przerwie, a ponieważ była to długa, długa przerwa i było to długie pożegnanie, to teraz zaczynamy się już żegnać na dziś i utwór nazywa się stosownie "Long Goodbye". Raz jeszcze New Model Army.
73. New Model Army - Long Goodbye
74. Komentarz Tomasza
Grupa New Model Army i "Long Goodbye", czyli "Długie pożegnanie". Tym razem będzie to nieco krótsze pożegnanie, bo spotkamy się za tydzień i mogę Państwu już teraz obiecać, że będą nagrania grupy Budgie, o których wspominałem i będzie też trochę muzyki filmowej, której sporo ostatnio słucham i która myślę i Państwu również będzie się podobać. Tak więc "Till the Next Time We Say Goodbye" - "Do następnego pożegnania" - The Rolling Stones.
75. The Rolling Stones - Till the Next Goodbye
76. Komentarz Tomasza
"Till the Next Time We Say Goodbye" - The Rolling Stones. Za chwilę zmieni mnie Artur Bukowski i zostanie z Państwem do siódmej rano, a ja żegnam się teraz najpiękniejszym utworem, jaki usłyszałem podczas ostatnich pięciu miesięcy - "Lullaby", czyli "Kołysankę" i grupa New Model Army. Choć nie namawiam Państwa bynajmniej do spania, raczej należy przygotować chusteczki, to będzie zasłużona kołysanka dla mnie. Do usłyszenia za tydzień.
77. New Model Army - Lullaby
Płyty wykorzystane w ramach audycji
Black Sabbath - Paranoid (Vertigo) (1970)
Black Sabbath - Master Of Reality (Vertigo) (1971)
Black Sabbath - Technical Ecstasy (NEMS) (1976)
Daniele Amfitheatrof - Major Dundee (The Original Sound Track Recording) (1965)
Elliot Goldenthal - Interview With The Vampire (Original Motion Picture Soundtrack) (1994)
Goblin - Profondo rosso (The Complete Original Soundtrack Recording) (1996)
Hawkwind - Distant Horizons (1997)
Inkubus Sukkubus - Vampyre Erotica (1997)
Marianne Faithfull - Strange Weather (1987)
New Model Army - Strange Brotherhood (1998)
Różni wykonawcy - Lost Highway (1996)
The Danse Society - Heaven Is Waiting (1984)
The Rolling Stones - The Rolling Stones (1964)
The Rolling Stones - Hot Rocks 1964-1971 (1971)
The Rolling Stones - Sticky Fingers (1971)
The Rolling Stones - Goats Head Soup (1973)
The Rolling Stones - It's Only Rock 'n Roll (1974)
The Rolling Stones - Undercover (1983)
The Rolling Stones - Bridges to Babylon (1997)
The Sisters of Mercy - Some Girls Wander by Mistake (1992)