Living in the Past
«1998-01-03»
Trójka Pod Księżycem
Komentarz
Może mam gdzieś pełniejszy opis tej audycji... na razie tylko fragmencik - Omega z płyt "Omega 5" i "Nem Tudom A Neved"
Audycja dzięki
Olek - data
Olek - komentarz
Jakub L. - komentarz - treści komentarzy
Olek - opis
AkoBe - pochodzenie
Olek - pochodzenie - ostatnia godzina
Opis
1. Foreigner - Feels Like the First Time
2. Komentarz Tomasza
Wita Państwa Tomasz Beksiński, czując się, jakby to był pierwszy raz, pierwsza sobotnia noc w blasku księżyca w Programie Trzecim i dość to zabawne uczucie zważywszy, że spotykamy się w Trójkowych barwach już od sześciu lat. Ale muszę coś Państwu wyznać, gdy skończył się rok 1997, kiedy wybiła północ, kiedy zaczęły latać korki od szampana, tuż po północy w tę noc sylwestrową odniosłem jakieś takie dziwne wrażenie, że zupełnie nowa era się zaczyna, że coś zostało z tył raz na zawsze. Nie wiem jeszcze, co ta nowa era oznacza, nie wiem, co to będzie, ale spróbuję to zgłębić wraz z Państwem, będę to zgłębiał z soboty na sobotę i może kiedyś, za jakiś czas, Państwu powiem, kiedy dojdę do jakiś konkretnych wniosków. W każdym razie jeszcze zabawniejsze jest to, że przyjaciele odczuli coś podobnego, orzekli, że rok 1998 po prostu musi być lepszy pod każdym absolutnie względem. Tak więc sięgając po stare, dobre i kojarzące mi się właśnie z Nowym Rokiem utwory z różnych względów, o czym za chwilę, witam Państwa na dwa lata przed przełomem wieków wówczas w 2000 roku, jeśli dobrze pójdzie, nasze spotkanie otworzy grupa Yes i utwór "Turn of the Century". Dzisiaj był to zespół Foreginer i "Feels Like the First Time" z pierwszej płyty tej grupy sprzed dwudziestu lat, której właśnie miałem okazję posłuchać w okolicach Sylwestra po raz pierwszy. Oby to był dobry początek, cóż w końcu dziesięć lat temu, dokładnie dziesięć lat temu, stałem się niewolnikiem kruka, od którego wreszcie jestem wolny i życzę tego absolutnie wszystkim, tak więc zamiast dziesiątej rocznicy załamywania rąk zaczynamy coś zupełnie nowego, a tamto zostawiamy raz na zawsze za sobą. Cóż, przed nami "Dziesięć tysięcy kroków" ku lepszej przyszłości.
3. Omega - Tizezer Lépés
4. Komentarz Tomasza
Czyż przy takiej muzyce nogi same nie rwą się do marszu? I zdolne są zrobić więcej niż dziesięć tysięcy kroków w nadziei, że to, co czeka z przodu, warte jest absolutnie zbadania, odkrycia i dogonienia. Omega i "Dziesięć tysięcy kroków", ten utwór również kojarzy mi się z Nowym Rokiem, bo kiedyś usłyszałem go pierwszy raz w ostatnich dniach grudnia, było to gdzieś chyba przełom '72 i '73 roku, jakoś tak i od tego czasu zainteresowałem się tą węgierską grupą naprawdę na poważnie. I zdradzę też Państwu, że 1 stycznia bieżącego roku, po południu, puściłem sobie tę płytę, rozpocząłem ją oczywiście od utworu drugiego, od "Dziewczyny o perłowych włosach". Dlatego też dziś w ostatniej godzinie w cyklu "Living in the Past" będzie zespół Omega, będzie głównie muzyka z płyt piątej i szóstej, kiedyś to Państwu obiecałem i staram się zawsze, aby te obietnice, czasem późno, ale zawsze się spełniały. Cóż jeszcze à propos tej nowej ery i tego nowego rozdziału mam nadzieję nie tylko w moim, ale myślę również i w Państwa życiu. Już pod koniec stycznia coś, na co czekaliśmy tyle lat, nie wierząc, że kiedykolwiek się doczekamy, grupa Genesis zagra wreszcie w Polsce 31 stycznia w Spodku w Katowicach. Cóż, Genesis to też księga oznaczająca początek. "Just another alien afternoon".
5. Genesis - Alien Afternoon
6. Komentarz Tomasza
Wciąż nie potrafię uwierzyć - Genesis już za cztery tygodnie w Polsce, to był utwór "Alien Afternoon" z ostatniej płyty "Calling All Stations". Chciałbym teraz serdecznie podziękować Państwu za wszelkie kartki z życzeniami świątecznymi, noworocznymi i w ogóle, tak ogólnie, ze szczególnym uwzględnieniem Henryka Nosferatu, który ostatnio nadsyła coraz więcej listów obrazowych, leżą przede mną. Alucard City, ulica Zgalaretowaciała oraz Alucard City nocą, są to życzenia bożonarodzeniowe i noworoczne, ale ostatnio drogi Henryku nic nie piszesz. Czyżby ten komputer pozbawił Cię słów? Racz choćby splunąć lub warknąć w naszym kierunku, abyśmy nie pomyśleli, że zostałeś wchłonięty przez tę bezduszną machinę. No bylebyś tylko nie przemówił nagle beznamiętnym głosem jak w "2001: Odysei Kosmicznej" - "What are doing, Tom? This is highly irregular". Tak nawiasem mówiąc, co słychać u Geeny, za chwilę coś dla niej. A tymczasem, tymczasem coś mam dla Justyny. Bez kruczego makijażu jest zdecydowanie lepiej.
7. XIII. Století - Justina
8. Komentarz Tomasza
Siedząc sobie w blasku księżyca w mrocznym pokoju i słuchając tego kojącego głosu, można sobie troszkę pomarzyć. To był zespół XIII Stulecie i oczywiście ta piękniejsza wersja "Justyny", nastrojowa, taka właśnie przenosząca człowieka w świat marzeń. A ja mam cichą nadzieję, Justyno, że już nigdy więcej nie będę musiał nic czytać o żadnych fiolkach z wiadomym znakiem, bo naprawdę szkoda by było. A teraz będzie coś, coś, co myślę nie tylko Geenie mogłoby zrobić przyjemność, ale myślę także Henrykowi i wszystkim fanom włoskiego rocka progresywnego, tego starego, dobrego włoskiego rocka progresywnego sprzed lat. Bo mam dla Państwa naprawdę wspaniałą wiadomość, otóż ukazało się wznowienie płyt zespołu, właściwie płyty zespołu Museo Rosenbach. Tak więc szczęśliwie się już w tej chwili szczycę posiadaniem jednej płyty na własność, a kiedy Jacek Leśniewski prezentował ją wiele miesięcy temu, to mówił, że jeden jedyny egzemplarz, który się znajduje w Polsce to właśnie jego egzemplarz, no teraz jest już ich więcej. I mam dla Państwa teraz dwa utwory: "Della natura" i "Dell'eterno ritorno".
9. Museo Rosenbach - Della natura
10. Museo Rosenbach - Dell'eterno ritorno
11. Komentarz Tomasza
Włoska grupa Museo Rosenbach i dwa utwory ze wspaniałej płyty, której przez kilka ostatnich lat w wersji kompaktowej nie można było dostać, ale na szczęście została właśnie wznowiona, utwory: "Della natura" i "Dell'eterno ritorno". Myślę, że niebawem wrócimy też do suity znajdującej się oryginalnie na pierwszej stronie wersji analogowej tej płyty, suity, której kiedyś słuchaliśmy wspólnie z Jackiem, ale dzisiaj chciałem Państwu coś zupełnie nowego przedstawić. Dostałem list od Pawła z Zielonej Góry z lekkim ochrzanem, że tak się wyrażę. Że audycja straciła wiele z wampiryczno-grobowego klimatu. Że klimatyczne kąciki pojawiają się rzadko. Że przytłacza "Living in the Past". Że brak promocji polskiej sceny. Że tylko się pojawia Closterkeller, gdy wydaje nową płytę, a nie ma innych zespołów. Cóż, muszę powiedzieć, że jeśli idzie o polską scenę to rok, który właśnie się skończył był wyjątkowo jałowy. Paweł wspomina tutaj o zespole Artrosis, którego płytę otrzymałem, przesłuchałem, ale jakoś nie jestem nią specjalnie zbudowany, muszę powiedzieć, jest ona dla mnie zbyt monotonna mimo to, że przez kilka sekund każdy utwór zdecydowanie wróży, że coś wreszcie zacznie się dziać, tymczasem potem wszystko sprowadza się niestety do wspólnego mianownika. Jedynie nagranie, które tak do końca mi się właściwie podoba to utwór zamykający płytę zatytułowany "Szmaragdowa noc". Tak więc cóż, posłuchajmy. Grupa Artrosis.
12. Artrosis - Szmaragdowa noc
13. Komentarz Tomasza
"Szmaragdowa noc" i zespół Artrosis, utwór, dla którego warto sięgnąć po płytę "Ukryty wymiar", która jednak z filmem, całkiem zresztą niezłym, pod tym samym tytułem nie ma, na szczęście może nawet, nic wspólnego, bo to w końcu film science-fiction. A tak à propos listu od Pawła to pozwolę sobie zauważyć, że ilość koszmarów i grobu całkiem świadomie zmalała, bo w końcu nie zawsze jest niedziela i nie możemy nieustannie chodzić na pogrzeby. Myślę, że kiedyś jeszcze do tych tematów będziemy powracać w miarę natchnienia. Natomiast teraz, teraz oczekując najnowszej płyty zespołu Fading Colours, którą muzycy sami obiecali mi na styczeń, więc mam nadzieję, że słowa dotrzymają, sięgamy po płytę "Reconstruction Time", na której znalazły się utwory grupy Depeche Mode w różnych wykonaniach. De Coy zaśpiewała tutaj utwór "Clean".
14. Fading Colours - Clean
15. Komentarz Tomasza
Grupa Fading Colours i ich interpretacja utworu grupy Depeche Mode - "Clean". Utwór ten zresztą podobnie jak wiele innych rzeczy, o których ostatnio mówimy, nawiązuje do zerwania z przeszłością, oczyszczenia i wybrania się przed siebie. Ten utwór dedykuję tym wszystkim, którzy mają z tym jeszcze wciąż jakieś kłopoty. Prawie minuta po drugiej.
16. Sygnał serwisu Trójki
17. Foreigner - Starrider - Klub Smutnych Panów:
18. Komentarz Tomasza
Tego utworu też już od dawna chciałem z Państwem wspólnie posłuchać, szczególnie o późnej porze w gwiezdną noc - "Starrider", czyli "Gwiezdny jeździec" i grupa Foreigner również z pierwszej, wspaniałej moim zdaniem płyty z 1977 roku. Ta gwiezdna noc idealnie będzie pasować do tej zabawy, którą chciałbym teraz Państwu zaproponować, mianowicie wymyśliłem coś takiego jak "Klub smutnych panów". Myślę, że dla tych z Państwa, którzy są spragnieni, od pewnego czasu, nastrojów refleksyjnych i nostalgicznych, będzie to prawdziwa oaza, chociaż bynajmniej nic się za tym nie kryje, to tylko taki rodzaj zabawy. "Klub smutnych panów" składać się będzie z tych artystów, z tych wokalistów, którzy lubią śpiewać takie różne, smutne, refleksyjne, nastrojowe, czasem mroczne, czasem trochę beznadziejne piosenki i dziś będzie takich trzech smutnych panów. Natomiast pierwszy z nich już za chwilę, będzie on gospodarzem tego wieczoru w pustym barze, gdzie przy stolikach nad pustymi butelkami i przed popielniczkami wypełnionymi stu pięćdziesięcioma niedopałkami, siedzą sobie tacy troszkę nieogoleni panowie i wspominają różne rzeczy. Gospodarz... gospodarz nazywa się Bryan Ferry.
19. Roxy Music - Bitter-Sweet
20. Komentarz Tomasza
Kochaj mnie po wsze czasy
W tę noc przybyli święci
I zostali tutaj do rana
Żeby zbawić twoje serce
Tymi słowami odzywa się smutny pan numer dwa - Peter Murphy.
21. Peter Murphy - Let Me Love You
22. Komentarz Tomasza
Za zasuniętymi zasłonami gdzieś w mrocznym zakątku klubu, gdzieś w zakamarkach długiej, czarnej peleryny spowijającej wychudłe gotyckie członki, kryje się "Never Man".
23. Peter Murphy - Never Man
24. Komentarz Tomasza
Nie zamykamy nigdy
Tutaj tańczy się przez całą noc
Zagubiłem się w twoim malowanym uśmiechu
Bryan Ferry.
25. Bryan Ferry - Your Painted Smile
26. Komentarz Tomasza
Do klubu wchodzi kolejny smutny pan - David Sylvian z kolejną opowieścią ze świata nocy i mrocznych namiętności. Gdzieś we Wiedniu za zamkniętymi drzwiami i pod osłoną nocy trwa najdziwniejszy romans stulecia, o którym tylko nocny portier coś wie, ale nie wypowie już ani słowa.
27. Japan - Night Porter
28. Komentarz Tomasza
Głosy dobiegające z zielonych pól
Pełne radości i spokoju
Gdzieś giną w zawiłościach moich myśli
Odcinam konary drzewom
Które ukształtowały lata wspomnień
Żeby przepędzić duchy żyjące we mnie
Gdy fale przelewają się po stawie
Ja tonę w nostalgii
29. David Sylvian - Nostalgia
30. Komentarz Tomasza
Gdy kończy się miłość
Zostaje bezludna kraina
Getto
Twa łza na poduszce
Nie zostawiaj mnie
Wśród piasków pieszczonych wiatrem
Na wybrzeżu z szeptem na wietrze
Bryan Ferry.
31. Bryan Ferry - A Waste Land
32. Bryan Ferry - Windswept
33. Komentarz Tomasza
Smutni panowie zagubieni gdzieś w mackach dziwnych, pokręconych uczuć, ale jak najbardziej dalecy histerii i w różnym eksplozjom namiętności. Zamiast żyletek trzymają w dłoniach lampkę wina, zamiast pętli, którą można nałożyć sobie na szyję, po prostu wychodzą i patrzą w gwiazdy, i toną tak sobie w swoich przeżyciach na chłodno.
34. Peter Murphy - A Strange Kind of Love
35. Komentarz Tomasza
Peter Murphy - "Strange Kind of Love".
Próbowałem kochać
Starałem się odnaleźć moją duszę wśród cieni
Biegłem na oślep i niestrudzenie jak morskie fale
Ulicami, przez mgłę, niczym labiryntem
Gubiąc się w czasie i przestrzeni
Tak blisko i zarazem tak daleko
Bryan Ferry.
36. Bryan Ferry - This Island Earth
37. Komentarz Tomasza
"Klub smutnych panów" zaprasza na następną wspólną godzinę w przyszłym miesiącu, wtedy gospodarzem będzie niejaki Peter Hammill. A dzisiejszym gospodarzem był Bryan Ferry, który ma cichą nadzieję, że bawili się Państwo dobrze.
38. Roxy Music - A Really Good Time
39. Komentarz Tomasza (3:00)
Mam nadzieję, że spodoba się Państwu ta nasza nowa zabawa w "klub smutnych panów". Czasem przyjemnie jest wieczorem posłuchać takiej nastrojowej muzyki. Ostatnio doświadczyłem tego i stąd właśnie ten pomysł, tym bardziej że ci właśnie smutni panowie raczej wprowadzają nas w taki nastrój refleksyjny, a bynajmniej niedołujący. Minęła trzecia.
40. Sygnał serwisu Trójki
41. Jethro Tull - Living in the Past (Live)
42. Komentarz Tomasza
Nasza ostatnia godzina z utworami z przeszłości. Jak powiedział Ian Anderson na początku, bo na dziś specjalnie wybrałem taką trochę inną wersję koncertową, był to utwór, którego przez wiele lat nie chcieli grywać, a teraz wrócili do niego z przyjemnością. I tak to jest, tak to jest z tymi utworami sprzed lat, cieszą i będą cieszyć tak długo, jak długo będziemy chcieli do nich wracać, jak długo będą nam sprawiać taką samą przyjemność jak przed laty. Wydaje mi się, że nie ważne jest czy utwór, którego słuchamy, ukazał się właśnie wczoraj na świeżej płycie, czy też ukazał się trzydzieści lat temu, jeśli brzmi świeżo, to wciąż jest aktualny. I dlatego teraz po prostu musimy posłuchać "Dziewczyny o perłowych włosach" węgierskiej grupy Omega, tak sobie postanowiłem, że tego utworu dzisiaj posłuchamy, postanowiłem to sobie 1 stycznia 1998 roku około godziny 14:10.
43. Omega - Gyöngyhajú lány
44. Komentarz Tomasza
Omega i "Dziewczyna o perłowych włosach". To proszę Państwa dla mnie utwór naprawdę wyjątkowy, bo jak już kiedyś chyba opowiadałem, było to jedno z pierwszych nagrań, jakie w ogóle nagrałem sobie w życiu wiele, wiele lat temu, gdzieś w 1970 albo '71 roku, już nawet tego tak dokładnie w tej chwili nie pamiętam. Ale wiem, że to był jeden z takich pierwszych utworów, które słyszałem i które nagrałem i który mi się wtedy też bardzo podobał, choć jeszcze może nie tak jak teraz, bo do takich utworów to trzeba jednak troszkę dojrzeć. Utwór z płyty "Dziesięć tysięcy kroków", z płyty, z której tytułowej kompozycji słuchaliśmy w pierwszej godzinie naszego, dzisiejszego spotkania. I wtedy też powiedziałem Państwu, że w cyklu "Living in the Past" dzisiaj Omega i przede wszystkim płyty piąta i szósta. I z tejże płyty piątej, tak się zabawnie składa, teraz będzie suita "Świt" trwająca ponad dwadzieścia minut, którą również słyszałem po raz pierwszy w okolicach Nowego Roku, to było gdzieś na samym początku stycznia 1974 roku, a płyta "Omega 5" ukazała się w '73. Suita naprawdę intrygująca, szczególnie ślicznie się zaczyna, tak więc zostawiam Państwa z grupą Omega na dwadzieścia jeden minut.
45. Omega - Szvit: Ébredés
46. Omega - Szvit: A malomban
47. Omega - Szvit: Hazafelé
48. Omega - Szvit: A hetedik napon
49. Omega - Szvit: Délutáni szerelem
50. Omega - Szvit: Van aki nyugtalan
51. Komentarz Tomasza
Węgierski zespół Omega i suita "Świt" z albumu "Omega 5" z 1973 roku, kawał solidnej, znakomitej muzyki. Muszę Państwu powiedzieć, że z dumą w tej chwili przyznaję, iż nie tylko w Anglii można było, czy w Ameryce, w tamtych latach stworzyć naprawdę wspaniałą muzykę, czy w Niemczech jak to często odkrywa Jacek Leśniewski. Ale także w krajach tak zwanej demokracji ludowej, na Węgrzech szczególnie właśnie, powstawało wiele wspaniałych, niepowtarzalnych nagrań i bardzo mnie to cieszy, że do tych nagrań możemy wracać w tej chwili z takim samym namaszczeniem jak do wielu utworów anglosaskich z tego samego okresu. "Omega 5", rok '73. Mniej więcej półtora roku później pojawiła się płyta "Omega 6", płyta, która miała tytuł "Nem tudom a neved", to chyba potrafię względnie poprawnie wymówić, ale nie będę się silił już później na wymawianie poprawne tytułów utworów, które za chwilę z niej usłyszymy. Płyta troszkę może nierówna, ale zawierająca trzy kompozycje naprawdę powalające i dlatego chciałbym teraz tych trzech właśnie kompozycji z Państwem posłuchać. Przypomnę tylko, że grupę Omega wtedy tworzyli: János Kóbor, György Molnár, Tamás Mihály, László Benkő i Ferenc Debreceni, a te utwory to kompozycja tytułowa - "Nem tudom a neved" i dwa ostatnie utwory z płyty. Podkreślam, tutaj nie będę się silił na wymawianie tytułów, nie wiem, co one oznaczają, ale są to utwory, które wydaje mi się samą muzyką powiedzą Państwu wszystko i wzruszą w wystarczającym stopniu. Sądzę zresztą, że to nam troszkę pomoże wejść w tę muzykę z wyobraźnią, a zawsze starałem się Państwa namawiać do słuchania muzyki z wyobraźnią, tak żeby ją odbierać bardziej duszą, a mniej sugerować się tytułami czy czymkolwiek innym. Tak więc przez mniej więcej dziewiętnaście minut z sekundami Omega z płyty szóstej.
52. Omega - Nem tudom a neved
53. Omega - Mozgó világ
54. Omega - Huszadik Szazádi Városlakó
55. Komentarz Tomasza (brak końcówki)
W ten sposób kończy się szósty album węgierskiego zespołu Omega. Utwory Omegi są też dostępne w angielskich wersjach językowych, bo grupa, całkiem słusznie zresztą, usiłowała przebić się na zachodzie i chyba nawet odnosiła tam pewne sukcesy. Ale próbowałem posłuchać tych angielskich wersji jeszcze kilka lat temu, kiedy płyt węgierskich w wersjach kompaktowych po prostu dostać nie można było, no i muszę Państwu powiedzieć szczerze, że jakoś nie brzmią, po prostu nie ma to, jak oryginał.
Płyty wykorzystane w ramach audycji
Artrosis - Ukryty wymiar (1997)
Bryan Ferry - The Bride Stripped Bare (1978)
Bryan Ferry - Boys and Girls (1985)
David Sylvian - Brilliant Trees (1984)
Genesis - ...Calling All Stations... (1997)
Museo Rosenbach - Zarathustra (1973)
Omega - Omega 6 - Nem tudom a neved (1975)
Peter Murphy - Should The World Fail To Fall Apart (1986)
Peter Murphy - Holy Smoke (1992)
Roxy Music - Country Life (1974)