Całonocne oczekiwanie na kolację
«1998-01-24»
Trójka Pod Księżycem
Audycja dzięki
chaos_man - data
Jakub L. - komentarz - treści komentarzy
chaos_man - opis
AkoBe - opis - uzupełnienie
Wojtek z Łodzi - opis - uzupełnienie
chaos_man - pochodzenie
Lordmoon - pochodzenie - fragment
Olek - pochodzenie - fragment
AkoBe - pochodzenie - uzupełnienie
Opis
1. Sygnał audycji
2. Genesis - Land of Confusion
3. Komentarz Tomasza
Wita Państwa Tomasz Beksiński. Dziś zgodnie z informacją sprzed tygodnia czeka nas pięć godzin wspólnie spędzonych w Trójce no bo za tydzień po prostu spotkania antenowego nie będzie, spotkamy się natomiast w katowickim Spodku na koncercie Genesis. Z tego też powodu dzisiaj podczas tych pięciu godzin Genesis będzie się przewijać dość często i na powitanie już Państwo usłyszeli "Land of Confusion" no bo zamieszania będzie też dziś sporo, będzie również dużo muzyki, będzie kilka niespodzianek. Sam nie wiem, od czego zacząć, chyba zacznę od tego, co zrobiło na mnie najbardziej przykre wrażenie dzisiaj, kiedy wyszedłem z domu i wsiadałem do samochodu, żeby przyjechać tutaj do Trójki, zrobiło się naprawdę okrutnie zimno.
4. Deine Lakaien - As It Is
5. Komentarz Tomasza
"Winter's Coming", czyli "Nadchodzi zima". Nie da się ukryć, a już można by powiedzieć, nie da się nie poczuć, szczególnie jeśli ktoś przyzwyczaił się w ciągu ostatnich tygodni do tego, że tegoroczna zima nareszcie jest prawie bliska ideałowi, nie ma ani śniegu, ani nie ma mrozu, a tu nagle zaczyna się mróz. Dowiedziałem się, że Geena była z tego powodu niezadowolona i dowiedziałem się też, że będzie na koncercie Genesis, więc myślę, że będzie podwójnie szczęśliwa, bo jeśli do przyszłej soboty zima nadejdzie na całego, to będzie i Genesis i mroźno. A my proszę Państwa, postaramy się zmienić szybko klimat, bo zrobiło się trochę nie tyle mroźno, ale ponuro także, a nie chciałbym, żeby było dzisiaj ponuro, odliczanie trwa, Genesis już za niecały tydzień. I to była taka przykra niespodzianka, że zaczęło się robić chłodno, teraz będzie przyjemna niespodzianka, tych niespodzianek zresztą będzie kilka dzisiaj. Niespodzianka pierwsza, ta pani ma na imię "Eveline".
6. Fading Colours - Eveline
7. Komentarz Tomasza
To na podłodze to twoja krew
Która z otwartych żył płynie
Wiesz, że to krew prawdziwa
Ewelina było jej na imię
Hmm. Muszą Państwo wytrwać aż do rana i dopiero wtedy powiem co to za niespodzianki i co to była za niespodzianka, i co to w ogóle było, ale jeszcze zaznaczam, takich rodzyneczków kilka nas dzisiaj czeka podczas tych pięciu godzin wspólnych w "Trójce pod księżycem". Proszę Państwa, jeszcze jedna niespodzianka, o której już wcześniej może wspominałem, że takie rozmowy się toczą, ale podobno rozmowy się zakończyły, wszystko zostało ustalone i zapięte na ostatni guzik. I cóż, w sierpniu na Gothic Castle Party wystąpi zespół Inkubus Sukkubus, to już podobno na sto procent, tak więc teraz trochę radosnego wampirzenia na rozgrzewkę.
8. Inkubus Sukkubus - Hell-Fire
9. Inkubus Sukkubus - Woman to Hare
10. Conan the Barbarian (1982) - Komentarz Tomasza
Inkubus Sukkubus z płyty "Vampyre Erotica", dwa utwory: "Hell-Fire" i "Woman to Hare". Proszę Państwa, teraz będzie "kącik muzyki spoza nawiasu rockowego" że tak powiem i znowu to będzie spora porcja muzyki filmowej, bo niedługo w TVN-ie czeka nas prawdziwa uczta - "Conan Barbarzyńca" - jeden z moich absolutnie ukochanych filmów w stylu fantasy. Baśń zrobiona z niesamowitym rozmachem i z jeszcze bardziej fenomenalną muzyką, którą skomponował Basil Poledouris. Już kiedyś fragmenty tej muzyki pojawiały się bądź to na powitanie, bądź to nawet w trakcie naszych spotkań. Dzisiaj przygotowałem dla Państwa prawie dwadzieścia minut, te fragmenty, które mnie się przynajmniej najbardziej na tej płycie podobają, ale wydaje mi się, że muzykę do "Conana Barbarzyńcy" warto mieć, a film również warto mieć i nawet nosić przy sobie. "Anvil of Crom", "Riddle of Steel" i "Riders of Doom", w tym utworze między innymi cytaty z Carmina Burana fenomenalnie zupełnie wplecione, "The Orgy" i "Death of Rexor". Basil Poledouris muzyka do "Conana Barbarzyńcy".
11. Basil Poledouris - Anvil of Crom - Conan the Barbarian (1982)
12. Basil Poledouris - Riddle of Steel / Riders of Doom - Conan the Barbarian (1982)
13. Basil Poledouris - The Orgy - Conan the Barbarian (1982)
14. Basil Poledouris - Death of Rexor - Conan the Barbarian (1982)
15. Komentarz Tomasza - fragment
A teraz "kącik Petera Murphy'ego", ktoś się chyba ucieszy - "Mercy Rain".
16. Peter Murphy - Mercy Rain
17. Komentarz Tomasza (2:00)
"Mercy Rain" i Peter Murphy z płyty, która jak na razie jest jego płytą ostatnią. Dzisiaj będzie też "kącik klub smutnych panów", ale ponieważ jest już prawie pierwsz... prawie minuta po drugiej...
18. Sygnał serwisu Trójki
19. Genesis - Seven Stones
20. Komentarz Tomasza
Już za tydzień w sobotę w Spodku w Katowicach grupa Genesis. To jest coś, w co wciąż jeszcze do końca nie potrafię uwierzyć. I cóż, wprawdzie nie będzie Petera Gabriela, wprawdzie nie będzie Phila Collinsa, ale będzie Genesis. A myślę, że duch tych panów albo raczej duchy tych panów będą się unosić w całym Spodku, bo muzyki na pewno starej i nowej będzie sporo. Nie ma to, jak nierealne marzenia, które nagle stają się realne.
21. Genesis - Can-Utility and the Coastliners
22. Komentarz Tomasza
"Can-Utility and the Coastliners" z albumu "Foxtrot", stary, dobry Genesis z Peterem Gabrielem. Proszę Państwa, proszę się nie przejmować, kolacja nie wystygnie. Natomiast teraz, à propos spełniania się nierealnych marzeń, muszę Państwu powiedzieć, że kiedy pierwszy raz udało mi się zobaczyć na wideo, jeszcze w osiemdziesiątych latach, na początku lat osiemdziesiątych, film "Dr. Strangelove" to nigdy nie sądziłem, że będę mógł obejrzeć go kiedykolwiek w polskiej telewizji. Będzie 2 lutego w Pierwszym Programie po godzinie dwudziestej trzeciej i wydaje mi się, że to jest film, który wszyscy zobaczyć musimy, bo jest to jeden z... jedna z najlepszych komedii, w każdym razie takich groteskowych zupełnie, zwariowanych komedii z udziałem Petera Sellersa, jakie znam. O co chodzi. Szalony generał amerykański Jack Ripper, czyli inaczej Kuba Rozpruwacz przekonany o tym, że komuniści, fluoryzując wodę, zagrażają porządkowi na świecie, postanawia zniszczyć Związek Radziecki, wysyła tam całą eskadrę swoich bombowców. W ogóle bohaterowie filmu mają ciekawe nazwiska. Premier radziecki nazywa się Dmitri Kissoff, to znaczy mniej więcej tyle, co odwal się albo całuj mnie w... Ambasador radziecki nazywa się de Sadeski oczywiście od De Sada, a major załogi bombowca King ma przydomek Kong. Tak więc jest to film maksymalnie zwariowany, maksymalnie śmieszny i wydaje mi się, powinien się wszystkim absolutnie podobać. Natomiast za chwilę coś w związku z tym filmem. Otóż sekwencją w bombowcach towarzyszy mruczana melodia znana bardzo chyba wszystkim, którzy oglądają amerykańskie filmy - "Johny Comes Marching Home" - taka stara, stara, jeszcze z okresu wojny secesyjnej, melodia. Szukałem jej w różnych wykonaniach, miałem nadzieję, że mi się uda gdzieś złapać, ale odkryłem tylko jedną wersję, która jest dla mnie osiągalna i której za chwilę posłuchamy. Taka dosyć rockowa wersja zrobiona przez zespół Frijid Pink, który będzie w większym stopniu w następnej godzinie w cyklu "Living in the past". Tak więc za chwilę "Johny Comes Marching Home", a potem prezydent Stanów Zjednoczonych rozmawiać będzie z premierem Kissoffem.
23. Frijid Pink - Johny Comes Marching Home
24. Hawkwind - Acid Test - Komentarz Tomasza
Halo, halo, Dymitrze? Nie najlepiej Cię słyszę, mógłbyś trochę ściszyć tę muzykę? O, tak lepiej. Tak, tak, teraz świetnie, teraz Cię słyszę głośno, czysto i wyraźnie. Ty też mnie dobrze słyszysz? Znakomicie, w takim razie... Tak, tak, obaj słyszymy się dobrze, wybornie, wybornie. To świetnie, że u ciebie wszystko dobrze, u mnie też. Tak, tak, tak, zgadzam się to naprawdę cudownie czuć się dobrze. Ale Dymitrze, Dymitrze, posłuchaj, posłuchaj, pamiętasz, jak często zastanawialiśmy się, co by było, gdyby tak coś nawaliło z bombą? Z bombą. Z wodorową bombą! I już ci mówię. Otóż jeden z dowódców naszych baz miał coś w rodzaju... to znaczy no wiesz no, no trochę mu się pomieszało w głowie. Trochę mu się... no trochę mu się pomieszało i zrobił coś bardzo głupiego. Już Ci mówię. Wydał rozkaz swoim bombowcom, żeby, żeby zaatakowały Twój kraj. Pozwól, że skończę! Dymitrze, daj mi skończyć! Myślisz, że jak ja się czuję?! Potrafisz to sobie wyobrazić, jak ja się czuję? A niby czemu do Ciebie dzwonię, żeby spytać jak zdrówko? Ależ oczywiście, że lubię z Tobą rozmawiać. Oczywiście przejmuję się Twoim zdrowiem, nie tylko teraz, ale zawsze. Teraz dzwonię, żeby powiadomić Cię o czymś strasznym. Dymitrze, oczywiście, że to przyjacielska rozmowa, gdybym nie był przyjacielsko nastawiony to... no to w ogóle byśmy nie rozmawiali. Tak, tak, nie dolecą do celu w co najmniej przez godzinę. Słuchaj, jestem tego absolutnie pewien, rozmawiałem już o tym z Waszym ambasadorem, to nie jest żaden podstęp. Już Ci mówię, przekażemy Wam dokładny wykaz celów, tras lotów i systemów obrony tych bombowców. No tak no, jeśli nie uda nam się ich zawrócić, to wtedy będziemy musieli pomóc wam je zestrzelić. Oczywiście Dymitrze, wiem, że to nasi chłopcy. Dobrze, powiedz do kogo mamy zadzwonić. Kogo mamy powiadomić? Mów trochę głośniej. Ludowe, Ludowe, powtórz, bo nie dosłyszałem. Naczelne Dowództwo Ludowej Obrony Przeciwlotniczej? Gdzie się ono mieści? W Omsku? W porządku, Dymitri zadzwoń do nich pierwszy. Posłuchaj, a może masz ich numer pod ręką? Masz ich numer pod ręką? Co, co? Aha, mamy zapytać informację telefoniczną w Omsku, w porządku. Mnie też jest przykro, bardzo przykro. Rozumiem Dymitrze, Tobie też jest bardzo przykro. Tobie jest nawet bardziej przykro, tak, ale i mnie jest przykro, jest mi równie przykro, jak Tobie, Dymitrze. Słuchaj, nie mów mi, że Tobie jest bardziej przykro, bo potrafię odczuwać smutek tak samo, jak Ty. Tak więc obu nam jest przykro.
25. Hawkwind - Damnation Alley
26. Komentarz Tomasza
Pozwoliłem sobie zilustrować film "Dr. Strangelove" muzyką zespołu Hawkind, tym bardziej że w utworze, którego właśnie słuchaliśmy - "Damnation Alley" pojawia się nazwisko Doktora Strangelove. A kimże jest ten pan? Zdradzę Państwu tylko tyle, że jest to doradza prezydenta Stanów Zjednoczonych, którego dziwne nazwisko jest wolnym tłumaczeniem z języka niemieckiego, ponieważ jego wcześniejszy Führer był kimś innym. Proszę Państwa i teraz, teraz będzie kolejna niespodzianka, ta pani nazywa się "Lorelei".
27. Fading Colours - Lorelei
28. Komentarz Tomasza
Tak chyba wygląda elektroniczne topienie się. Lorelei to taka przecież uwodzicielska syrena, której zew przywołuje żeglarzy i oni płyną, płyną na oślep i rozbijają się o skały, bohaterka kolejnego utworu niespodzianki. Powtarzam raz jeszcze, żeby te wszystkie niespodzianki się wyjaśniły, to muszą Państwo z nami wytrwać aż do rana, aż do szóstej. A teraz będzie coś, co kiedyś obiecałem - Steve Harley & Cockney Rebel. Pojawiła się wreszcie w wersji kompaktowej płyta "Love's a Prima Donna" ostatnia, oficjalna, studyjna płyta tego zespołu, który został wkrótce później rozwiązany. Płyta pojawiła się pod koniec '76 roku, a w '77, po wydaniu albumu koncertowego "Face to Face", grupa Cockney Rebel definitywnie przestała istnieć. Steve Harley nagrywał później płyty solowe, czasami reaktywował grupę dla celów koncertowych wyłącznie, ale pod hasłem Cockney Rebel już niczego więcej nie wydał, a szkoda. Jest to bardzo intrygująca płyta. Płyta, która może trochę różni się od tych z lekka kabaretowo-balladowych utworów, które znamy z pierwszych płyt Cockney Rebel przypominających trochę Boba Dylana skrzyżowanego z Roxy Music. Tutaj mamy trochę bardziej rockowego, surowego grania, ale też dużo bardzo ładnych melodii i niesamowity utwór "Innocence and Guilt". Ale zaczniemy od piosenki "If This Is Love (Give Me More)", później "Carry Me Again", "Here Comes the Sun" Beatlesów w dość niesamowitym opracowaniu i ten prawie ośmiominutowy, wstrząsający utwór pod tytułem "Niewinność i wina". Steve Harley & Cockney Rebel z płyty "Love's a Prima Donna".
29. Steve Harley & Cockney Rebel - If This is Love (Give Me More)
30. Steve Harley & Cockney Rebel - Carry Me Again
31. Steve Harley & Cockney Rebel - Here Comes the Sun
32. Steve Harley & Cockney Rebel - Innocence and Guilt
33. Komentarz Tomasza (3:00)
Dość horrorystyczny fragment muzyczny - Steve Harley & Cockney Rebel z płyty "Love's a Prima Donna". Utwór "Innocence and Guilt" o dziecku, które chce wrócić do łona matki. Myślę, że ten utwór mógłby się kiedyś znaleźć w "kąciku grozy", ale wtedy gdy istniał "kącik grozy" to jeszcze nie było tej płyty kompaktowej. I znów mamy minutowe opóźnienie z serwisem.
34. Sygnał serwisu Trójki
35. Genesis - A Trick of the Tail
36. Komentarz Tomasza
Wystarczy machnąć ogonem i od razu cały świat się zmienia - "A Trick of the Tail" i grupa Genesis. Przypomina mi się, jak z przyjacielem prezentowaliśmy nagrania Genesis jeszcze w liceum w Sanoku. Zastanawialiśmy się, czy na inauguracje prezentacji nie przyprawiać sobie ogonów, ale stwierdziliśmy, że chyba jednak nie, bo nie potrafilibyśmy nimi poruszać. Teraz będzie dużo machania ogonami i to będą wilcze ogony, bo jeszcze przez chwilę pozostaniemy w klimatach genesisowatych. Utwór nazywa się "White Mountain", czyli "Biała góra" i opowiada o tym, jak wilki walczą o królewską koronę.
37. Genesis - White Mountain
38. Komentarz Tomasza
Genesis i "White Mountain" z albumu "Trespass". Proszę Państwa i teraz, teraz będzie "Living in the Past", chociaż właściwie to nagranie to też w stu procentach do naszego stałego o tej porze nadawanego cyklu pasuje, bo album "Trespass" pojawił się w 1970 roku. I większość utworów, które za chwilę usłyszymy, również pochodzić będzie z '70 roku. Grupa nazywa się Frijid Pink, jest to zespół amerykański, który powstał w roku '67, ale dopiero dwa lata później udało mu się podpisać kontrakt płytowy z firmą o intrygującej nazwie Parrot, czyli Papuga. I pojawiły się wkrótce później dwie płyty: pierwsza "The Frijid Pink" i druga "Defrosted". Według członków zespołu nazwa Frijid Pink miała oznaczać "chłodną wyśmienitość". Zespołowi udało się z dużym hukiem wystartować, gdyż jego pierwszy przebój to "The House of the Rising Sun", kompozycja świetnie znana z interpretacji grupy The Animals, ale wersja Frijid Pink była niesamowicie dynamiczna, dramatyczna zrobiona z dużym rozmachem. I takiego mniej więcej materiału można się było po tym zespole spodziewać, chociaż przyznam się Państwu, przesłuchałem z dużym rozczarowaniem płytę pierwszą i dopiero druga "Defrosted" wydała mi się naprawdę intrygująca i równa. Dlatego też z pierwszej usłyszymy za chwilę tylko wspomniany "House of the Rising Sun", który pojawił się na listach przebojów w lutym 1970 roku, a później kilka utworów z albumu "Defrosted", ale to za chwilę. Teraz przez mniej więcej pięć minut pozostańmy "W domu wschodzącego słońca".
39. Frijid Pink - House of the Rising Sun
40. Komentarz Tomasza
Gdy słuchałem tego utworu kiedyś, wiele, wiele lat temu po raz pierwszy, zawsze wydawało mi się, że był wyciszany. No niestety czasami wtedy była taka moda, żeby utwory tak nagle znienacka kończyć, może dlatego, że miał to być jednak mimo wszystko singiel, a wtedy single nie powinny trwać zbyt długo, a to i tak prawie pięć minut, cztery minuty czterdzieści sekund. "The House of the Rising Sun" - "Dom wschodzącego słońca" zupełnie niesamowita i moim skromnym zdaniem chyba najbardziej przejmująca wersja tego utworu, chociaż sądzę, że sympatycy Erica Burdona będą się ze mną bić, że The Animals wykonali ten utwór najlepiej. Grupa Frijid Pink, za chwilę cztery nagrania z drugiego albumu z '71 roku, albumu zatytułowanego "Defrosted", czyli "Rozmrożeni". Tom Beaudry - gitara basowa, Rich Stevers - instrumenty perkusyjne, Kelly Green - śpiew i Gary Thompson - gitary. Frijid Pink - "Defrosted", cztery utwory: "Black Lace", "I'll Never Be Lonely", "Bye Bye Blues"i "Pain in My Heart".
41. Frijid Pink - Black Lace
42. Frijid Pink - I'll Never Be Lonely
43. Frijid Pink - Bye Bye Blues
44. Frijid Pink - Pain in My Heart
45. Komentarz Tomasza
Amerykańska grupa Frijid Pink, w cyklu "Living in the past" głównie muzyka z płyty "Defrosted". To były utwory: "Black Lace", "I'll Never Be Lonely", "Bye Bye Blues" i "Pain in My Heart". Trochę dynamiczniejszej muzyki, bo w następnej godzinie będzie bardziej melancholijnie. Ale teraz poszerzamy horyzonty.
47. Fading Colours - Enchanted
48. Komentarz Tomasza (4:00)
Ciekaw jestem czy i Państwo poczuli się tak zaczarowani, jak bohaterka tego utworu, bo to utwór o miłości i o czarowaniu. A kto śpiewał, to też jeszcze teraz nie powiem, jeszcze muszą Państwo wytrzymać dwie godziny. Minęła czwarta.
49. Sygnał serwisu Trójki
50. Genesis - For Absent Friends
51. Komentarz Tomasza
To już tylko troszkę ponad sześć dni i zespół Genesis w Spodku w Katowicach. Odliczanie trwa, pogoda niepewna, robi się lodowato, idzie zima. Spróbujmy ogrzać się w "mrocznym klubie smutnych, zmarzniętych panów". Dzisiaj gospodarzem jest Peter Hammill.
52. Peter Hammill - The Play's the Thing
53. Komentarz Tomasza
Szekspir napisał: "cały świat jest sceną, a ludzie zaledwie aktorami".
Ale jak długo można grać
Jak długo możemy udawać w hotelowym pokoju
Że dobrzy z nas przyjaciele
54. Peter Hammill - Just Good Friends
55. Komentarz Tomasza
Jeśli odejdę z twojego życia
To czy w ogóle to zauważysz?
I jak długo ci to zajmie?
Peter Hammill, nasz dzisiejszy gospodarz "klubu smutnych panów". A skoro o przyjaźni mowa to swoje trzy grosze dorzuci teraz kolejny członek klubu - Mark Knopfler - "You and Your Friend".
56. Dire Straits - You and Your Friend
57. Komentarz Tomasza
Wielu rzeczy żałuję
A najbardziej tego, że zmarnowałem twoją miłość
Bo jakżeż słodka byłaby teraz
Tak dzika, jak ogień i delikatna jak rosa
Niech więc runie na mnie ulewa
I zaślepi moje oczy
Na miłość, której nie umiem poczuć
Anthony Phillips.
58. Anthony Phillips - Regrets
59. Komentarz Tomasza
Czy przysięgi pozostały niezłamane?
Czy w wypowiadanych słowach nadal dźwięczy prawda?
Już mylą się stypy i wesela
Za dużo aż nazbyt znajomych twarzy
Porwanych w wir déjà vu
A gdzie jesteś ty?
Zapłonąć czas
60. Peter Hammill - Time to Burn
61. Komentarz Tomasza
"Zapłonąć czas" stwierdził Peter Hammill. Zatem następny zaproszony członek "klubu smutnych panów", niejaki Iva Davies, zabierze nas aż do Troi. Wkrótce błękit zabarwi się na ogniście czerwono. Gdyby tak znaleźć kogoś takiego, jak ty choćby w płonącej Troi.
62. Icehouse - Trojan Blue
63. Icehouse - Someone Like You
64. Komentarz Tomasza
Ktoś taki jak ty trafia się raz w życiu - Iva Davies, grupa Icehouse - "Someone Like You". Dość tego oglądania się wstecz przypomina gospodarz wieczoru - Peter Hammill.
Zbyt wiele wczorajszych dni mojego życia
Należało do ciebie
65. Peter Hammill - Too Many of My Yesterdays
66. Komentarz Tomasza
Zbyt wiele wczorajszych dni mojego życia
Przepadło wraz z tobą
Peter Hammill. Wyblakłe wieżyce, mroczny, pusty dom, w którym nie ma już nikogo. Anthony Phillips.
67. Anthony Phillips - Bleak House
68. Komentarz Tomasza
I tak dobiega końca wieczór w "klubie smutnych panów".
Tak długo byłem sam
Że na widok kogoś podobnego do ciebie
Uśmiechnę się wprawdzie, ale odwrócę wzrok
Tak konkluduje dzisiejszy wieczór Peter Hammill.
69. Peter Hammill - Been Alone So Long
70. Komentarz Tomasza (5:00)
To był "klub smutnych panów" w "Trójce pod księżycem", jeszcze jedna godzina przed nami, ale ponieważ jest już pół minuty po piątej...
71. Sygnał serwisu Trójki
72. Genesis - Jesus He Knows Me
73. Komentarz Tomasza
"Jesus He Knows Me". Szkoda, że nie ma już w Genesis Phila Collinsa, bo nikt tak jak on nie potrafi zaśpiewać tej piosenki o ewangelistach żądnych szmalu kupczących religią. Wydaje mi się, że ten utwór dobrze by teraz zabrzmiał w naszym kraju. Proszę Państwa, jest to dosyć dziwna pora w tej chwili, bo już prawie dziesięć minut po piątej, a teraz będziemy jedli kolację. Jest to wprawdzie pora śniadaniowa może albo przedśniadaniowa dla większości obywateli, ale dla nas, dzieci nocy, będzie to późna kolacja. I czeka już od kilku godzin, ale przechowywana była w kuchence mikrofalowej, więc jak myślę, będzie ciepła.
74. Genesis - Supper's Ready
75. Komentarz Tomasza
"Supper's Ready" - "Kolacja na stole", "Kolacja gotowa", chyba najsłynniejsza suita zespołu Genesis z albumu "Foxtrot". Spożyliśmy naszą kolacyjkę, myślę, że smakowała, teraz jesteśmy z lekka ociężali, bardzo najedzeni, ale chyba jeszcze mamy na coś apetyt, więc teraz czas na deser niespodziankę.
76. Fading Colours - Still
77. Komentarz Tomasza
Nie wiesz, że to zima wyziera z moich oczu
I całujesz moje lodowate usta
Jestem śmiercią za miłość przebraną
Proszę Państwa, no chyba się już niektórzy domyślili, kto śpiewa, ale tak na wszelki wypadek powiem głośno - zespół Fading Colours. I dzisiaj mieliśmy okazję posłuchać czterech utworów, które znajdą się na przygotowywanej płycie, która ma się ukazać dopiero w marcu. To była oczywiście De Coy i zespół Fading Colours. Cztery utwory: "Eveline Was Her Name", tak chyba nazywać się będzie pierwszy, "Lorelei", tak na pewno nazywać się będzie drugi i następne "Enchanted" i "Still"."Still" to był ten ostatni, jeden z piękniejszych w tym całym zestawie, chociaż płyta zapowiada się naprawdę intrygująco. Utwory są długie, bardzo transowe, bardzo rozbudowane, mocno zelektryfikowane, takie właśnie przenoszące nas jak gdyby na falach w świat taki trochę dziwny. Bo i tematyka tych utworów, jak zdążyli się Państwo chyba zorientować, jest też taka trochę dziwna, trochę niesamowita, trochę upiorna, trochę senna. Wydaje mi się, że zanosi się na naprawdę intrygującą płytę, chociaż muszę Państwu powiedzieć, te wersje jeszcze chyba nie do końca są takie, jakie znajdą się na płycie. Z tego, co powiedzieli mi członkowie zespołu, to jeszcze wciąż odbywają się tam prace nad tymi utworami, to jest taka wersja, jak na razie, pierwotnie ostateczna, ale na płycie mają te utwory być pomontowane ze sobą, może trochę poskracane, trochę pozmieniane, może inaczej zaaranżowane, nie wiem jeszcze. W każdym razie będziemy jeszcze sięgać po te utwory, myślę, że niebawem też spotkamy się z zespołem i porozmawiamy co i jak, ale to najwcześniej za dwa tygodnie, a może nawet trochę później, bo jak już Państwu wspominałem, za tydzień się nie spotkamy w ogóle, za tydzień będziemy na koncercie grupy Genesis. To był zespół Fading Colours, a następny utwór zespołu Genesis, który teraz, nazywa się dosyć podobnie, bo "Fading Lights".
78. Genesis - Fading Lights
79. Komentarz Tomasza
Gasną światła nocy, wkrótce rozbłyśnie światło dnia, więc żegnam się już z Państwem.
There's an angel standing in the sun
Free to get back home
Na słońcu jest anioł, jest wolny
Wraca do domu
A my zobaczymy się w latającym Spodku w Katowicach, który na pewno odfrunie, kiedy zagra tam zespół Genesis już za niecały tydzień. A więc cóż, to już teraz "Los Endos", los koniecos. до свидания. Do usłyszenia.
Płyty wykorzystane w ramach audycji
Anthony Phillips - Wise After the Event (1978)
Anthony Phillips - Sides (1979)
Basil Poledouris - Conan The Barbarian (Original Motion Picture Soundtrack) (1982)
Deine Lakaien - Winter Fish Testosterone (1996)
Frijid Pink - Defrosted (1970)
Frijid Pink - Frijid Pink (1970)
Genesis - Nursery Cryme (1971)
Genesis - A Trick Of The Tail (1976)
Genesis - Invisible Touch (1986)
Genesis - We Can't Dance (1991)
Hawkwind - Palace Springs (1991)
Inkubus Sukkubus - Vampyre Erotica (1997)
Peter Hammill - The Love Songs (1984)
Peter Hammill - And Close As This (1986)
Peter Hammill - In A Foreign Town (1988)
Steve Harley & Cockney Rebel - Love's A Prima Donna (1976)