Zimowy Pierwszy Dzień Wiosny
«1998-03-21»
Trójka Pod Księżycem
Audycja dzięki
Jakub L. - komentarz - treści komentarzy
Wojtek z Łodzi - opis - opracowanie audycji
AkoBe - pochodzenie
J.Sulisławski - pochodzenie - fragment
Wojtek z Łodzi - pochodzenie - poprawa materiału audycji
Opis
1. Sygnał audycji
2. Powitanie Tomasza
Dobry wieczór.
3. Spring - Golden Fleece
4. Komentarz Tomasza
Wita Państwa Tomasz Beksiński. Chciałoby się powiedzieć, że w nastroju wiosennym i z kwiatkiem w zębach, ale wystarczy wyjrzeć przez okno, żeby człowiekowi nie tylko ten kwiatek zwiądł. Podobno zaczęła się wiosna - dwudziestego pierwszego marca, czyli no godzinę z kawałkiem temu, ale jest śnieg, jest mróz, a głowa bolała mnie przez cały tydzień, więc trudno mi uwierzyć w tę wiosnę. Spróbujemy się w "Trójce pod księżycem" rozgrzać dzisiaj jakoś i oderwać od tych ponurości przy muzyce, ale nie możemy mieć wątpliwości, że jest wiosna, dlatego więc gospodarzy nam zespół Spring, o którym to zespole Jacek Leśniewski pisał ostatnio w Tylko Rocku. My zaś w Trójce słuchaliśmy tej płyty ponad pięć lat temu, kiedy ukazało się jej kompaktowe wznowienie, to album, przypomnę, z 1971 roku, jedyny album grupy Spring. Utwór, którym Państwa przywitałem, nazywał się "Golden Fleece" - "Złote runo", jeszcze do tej płyty dziś oczywiście wrócimy. Ciekaw jestem, jaka jest teraz pogoda w Holandii, gdzie dziś grały zespoły: Quidam, Lizard i Abraxas. Płyta tego ostatniego - "Centurie" - już jest w sklepach.
5. Abraxas - Michel de Nostredame - mistrz z Salon
6. Komentarz Tomasza
Abraxas i utwór "Nostradamus" z najnowszej płyty "Centurie" - bardzo piękna to płyta. A tak mnie straszyli różni ludzie związani z zespołem, że grupa się zmieni, że grupa stara się pójść w innym kierunku po pierwszej płycie, która no zawierała w dużym stopniu ten materiał, który znaliśmy jeszcze z okresu, kiedy nikomu nie marzyło się, że kiedyś tak pięknie nagrane płyty kompaktowe grupy Abraxas będziemy mogli po prostu kupić w sklepie. A ta nowa - "Centurie" - jest naprawdę warta tego, żeby uskładać na nią każde pieniądze. Szkoda, że Nostradamus już nie żyje od bardzo dawna, bo miałbym do niego kilka pytań, a współcześni astrolodzy nie są aż tak dokładni i ich różne przepowiednie można naciągać jak gumy do żucia w dowolny sposób, a tu by przydało się kilka bardzo konkretnych odpowiedzi. Sądzę jednak, że żaden z astrologów przed laty nie był w stanie przewidzieć tego, co nastąpi w tym tygodniu - dwudziestego szóstego w warszawskiej Sali Kongresowej grupa Yes, a potem w Katowicach i w Poznaniu. To co, ten utwór? Ten utwór.
7. Yes - And You and I
8. Komentarz Tomasza
Łezka sama się kręci w oku, gdy brzmi tak piękna muzyka - grupa Yes - "And You and I" - powrót w dolinę bezkresnych mórz. Cóż, trzeba chyba dopowiedzieć do końca legendę o śpiącym w dolinie, dlaczego to mówię, bo za tydzień w sobotnią noc w Telewizyjnej Jedynce będzie "Martwa strefa" - "The Dead Zone" według Stephena Kinga. Jeden z filmów mojego życia i każdy słuchacz "Trójki pod księżycem" po prostu musi go obejrzeć, ale radzę przygotować chusteczki. Za to w Trójce za tydzień będzie wyjątkowa noc, będzie to brakujący element układanki, ostatnia wizyta w martwej strefie. Tak nawiasem mówiąc, tuż przed wyjazdem do radia, oglądałem w TVN-ie idiotyczny film "Buried Alive" - "Pogrzebani żywcem", będący prawdziwą kopalnią cytatów z Edgara Allana Poe, ale niestety nazwisko poety i pisarza przekręcono w czołówce na Edgar Allen Poe, wstyd. Cóż, w "Martwej strefie" bohaterowie tylko czytają kruka, ale ptaszysko jest przez cały czas obecne.
9. Closterkeller - The Dead Zone
10. Komentarz Tomasza
"Martwa strefa" i Closterkeller, ten utwór ma bezpośredni związek z filmem, który Państwo będą mogli wreszcie zobaczyć za tydzień i wtedy nie będę już musiał nic więcej dodawać. Teraz na moment powrócą szatańskie klimaty - James Newton Howard i troszkę muzyki do "Adwokata diabła", o którym opowiadałem Państwu przed tygodniem. Wtedy też słuchaliśmy sporych fragmentów płyty z muzyką do tego niezwykłego zupełnie filmu, ale nie wszystko nam się zmieściło, tak więc przez chwileczkę jeszcze pozostaniemy w piekielnych nastrojach.
11. James Newton Howard - Geddes/Weaver - Adwokat Diabła (1997) - muzyka do filmu
12. Chris De Burgh - Spanish Train
13. Komentarz Tomasza
Chris De Burgh i "Spanish Train". Tak oto znaleźliśmy się w pociągu, w którym diabeł gra z bogiem w pokera o ludzkie dusze, mimo że to hiszpański pociąg zawiózł nas aż do Meksyku, gdzie na pana diabła wołają "El Diablo".
15. Komentarz Tomasza
Grupa Arcadia, taki mały, przyjemny wypadek przy pracy grupy Duran Duran, kiedy trzech członków zespołu nagrało sobie płytę pod hasłem Arcadia, płyta nazywała się "So Red the Rose" i to był utwór "El Diablo". I teraz "kącik Petera Murphy'ego" z bohemistycznym pozdrowieniem, utwór nazywa się "Cascade".
16. Peter Murphy - Cascade
17. Komentarz Tomasza (2:00)
To był Peter Murphy i utwór "Cascade" - tytułowa kompozycja z jego jak na razie ostatniej płyty. I tak dotarliśmy do godziny drugiej.
18. Spring - The Prisoner (Eight by Ten)
19. Komentarz Tomasza
Utwór nazywał się "The Prisoner", czyli "Więzień" i była to gospodarząca nam wiosennie grupa Spring, no bo skoro śnieg za oknem w pierwszy dzień wiosny to muzyka przynajmniej musi kwitnąć. Piękne brzmienie tego zespołu dzięki melotronowi, który sprawia, że słucha się tej muzyki tak trochę, jak wczesnych nagrań King Crimson czy The Moody Blues z tego okresu. Spring - zespół, który nagrał tylko jedną płytę w '71 roku, ale na szczęście udało nam się ją odkryć. Proszę Państwa, w odliczaniu dni i godzin do koncertów Yes, teraz nowy utwór, którego niestety panowie nie grają na trasie, ale którym udowodnili, że dawna muza potrafi zawitać do studia nawet pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Jak wtedy powiedziałem, kiedy słuchaliśmy tego utworu po raz pierwszy i po raz drugi, jest to, moim zdaniem i myślę nie tylko, najlepszy utwór Yes od dwudziestu lat, a nazywa się "Mind Drive" - "Pełny odlot".
20. Yes - Mind Drive
21. Komentarz Tomasza
Mniej więcej przed godziną mówiłem Państwu o astrologach i różnych przepowiedniach. Sądzę, że nie tylko nikt nie był w stanie przewidzieć, że grupa Yes już w tym tygodniu, pod koniec tego zbliżającego się... zaczynającego się właśnie tygodnia, wystąpi w Polsce. Ale tym bardziej nikt nie podejrzewał kilka lat temu, że będzie jeszcze w stanie zrealizować taki utwór i to w starym, klasycznym składzie z Rickiem Wakemanem, który do Polski niestety nie przyjedzie, bo już członkiem Yes znowu, który to już raz, nie jest. Utwór "Mind Drive", który znalazł się na drugiej płycie dwu kompaktowego zestawu "Keys to Ascension" część druga, a zwykliśmy mawiać, że filmy, chociażby z numerkiem w tytule, numerkiem dwa, trzy i tak dalej zazwyczaj nie dorównują pierwowzorowi, oryginałowi. Cóż, "Keys to Ascension 2" jest znacznie lepsza, szczególnie pod względem nowego materiału, od "Keys to Ascension 1". Proszę Państwa, teraz chciałbym przypomnieć tym którzy są niezorientowani oraz ucieszyć wszelkich specjalistów od dat, od takich różnych właśnie kronikarskich spraw, że w najbliższy poniedziałek minie piętnaście lat od chwili kiedy ukazała się bardzo oczekiwana, pamiętam, bardzo kontrowersyjna płyta grupy Pink Floyd - "The Final Cut". Dla niektórych ostatnia płyta Pink Floyd, bo już później nie było w zespole Rogera Watersa, nawet dla członków zespołu, pomijając oczywiście Rogera Watersa, płyta, która nie powinna była się ukazać pod szyldem Pink Floyd tylko raczej jako solowy album basisty. Ale cóż, płyta, która już od samego początku wywoływała niesamowite zupełnie wzruszenia i nastroje, ja pamiętam, kiedy słuchałem jej pierwszy raz, oczywiście w Programie Trzecim, byłem wstrząśnięty goryczą emanującą z tej płyty i trudno się dziwić, powstała bowiem w dość specyficznym okresie. Roger Waters komponował muzykę na tę płytę, kiedy trwała bitwa, wojna o Falklandy i buntowało się w nim wszystko. Wspominał raz jeszcze śmierć ojca w 1944 roku podczas II wojny światowej. Było to wkrótce też po nakręceniu filmu "The Wall", który oczywiście w dużym stopniu również nawiązywał do tego właśnie wydarzenia. Film, jak zresztą chyba wszystko, bo Waters jest człowiekiem zgryźliwym, nie zadowoliło go... nie zadowolił go, więc był rozgoryczony dodatkowo współpracą z Alanem Parkerem, stąd podobno zdjęcie żołnierza z nożem w plecach trzymającego rolkę z filmem pod pachą na okładce płyty. Płyta pojawiła się w sklepach 23 marca, a Waters odszedł zdecydowanie od Pink Floyd, twierdząc, że tego zespołu już więcej nie będzie. Jak się okazało, jego rozgoryczenie trwało dalej, kiedy David Gilmour kilka lat później grupę reaktywował i nagrał całkiem ciekawą płytę "A Momentary Lapse of Reason", bardziej floydowską niż "The Final Cut", który był wprawdzie piękny, ale nietypowy dla Pink Floyd. Ten zespół dawniej tworzył muzykę z wielkim, malarskim rozmachem, a tutaj, jeśli odjąć kilka wspaniałych solówek gitarowych, o których Gilmour później powiedział, że grając je, czuł się jak muzyk sesyjny, to mielibyśmy ballady, w stylu powiedzmy Roya Harpera. Ale taki już jest solowy Roger Waters, o czym przekonaliśmy się na następnych jego solowych płytach - "The Pros and Cons of Hitch Hiking" czy na jak na razie wciąż ostatniej "Amused to Death". Proszę Państwa, pamiętam też, że ta płyta wzbudzała kontrowersje u nas tutaj ze względów cenzuralnych, można by powiedzieć. Pamiętam, kiedy w Dwójce prezentowaliśmy dyskografię z kompaktów grupy Pink Floyd, nie nadaliśmy oczywiście jednego utworu, otwierającego oryginalnie drugą stronę analogowej płyty, ponieważ zdrowy rozsądek tak nakazywał. Roger Waters śpiewa tam bowiem, że Breżniew zajął Afganistan, Begin zajął Bejrut, a Galtieri Falklandy i z powodu tego Breżniewa wycinaliśmy zawsze ten fragment. Słuchacze dzwonili do nas, ktoś powiedział mi nawet do słuchawki: "boicie się". Powiedziałem wtedy, że wchodzenie do klatki z lwem i kopanie go w tyłek to nie jest dowód na odwagę, ale raczej na głupotę i po prostu czegoś takiego robić nie będziemy. Ale dziś, proszę Państwa, dziś piętnaście lat po fakcie, ponieważ czasy się zmieniły, pozwolę sobie zacząć właśnie od tego najbardziej kontrowersyjnego fragmentu - "Get Your Filthy Hands off My Desert" - "Zabieraj parszywa łapska z mojego deseru". Później "The Fletcher Memorial Home" - "Dom pamięci Fletchera", Fletcher to ojciec Rogera Watersa, utwór, w którym Waters proponuje wszystkich polityków zamknąć w domu wariatów, bo tam ich miejsce. Później "Southampton Dock" - miejsce, z którego wypłynęła flota brytyjska, żeby walczyć o Falklandy i utwór tytułowy "The Final Cut". Pink Floyd.
22. Pink Floyd - Get Your Filthy Hands off My Desert
23. Pink Floyd - The Fletcher Memorial Home
24. Pink Floyd - Southampton Dock
25. Pink Floyd - The Final Cut
26. Komentarz Tomasza (niekompletny, brak w środku)
I już trzymałem ostrze w drżącej dłoni
I gotów byłem to zrobić, ale...
Zadzwonił telefon
Nie zdecydowałem się na to ostatnie cięcie
Cóż, proszę Państwa, Pink Floyd - "The Final Cut". Płyta niesamowita. Płyta, która dla każdego chyba jest jakimś takim zbiorem wielu pytań bez odpowiedzi i każdy po jej przesłuchaniu czuje się chyba tak jak jeden z amerykańskich dziennikarzy muzycznych, który powiedział, że po wysłuchaniu płyty grupy The Doors, obiad rodzinny nie smakuje już tak samo. Wydaje mi się, że po przeżyciu "The Final Cut" życie już nie wygląda tak samo.
Jeśli pokażę ci swoją ciemną stronę
Czy przytulisz mnie wieczorem?
(Jeśli pokażę ci swoją słabość)
Co zrobisz wtedy?
Rozpowiesz o tym?
Wyśmiejesz mnie?
Odejdziesz?
Czy dasz mi dom?
To już piętnaście lat, a ja wciąż tego nie wiem. I jeszcze jeden utwór - "Marzenie artylerzysty", "Sen artylerzysty" - "The Gunner's Dream". Krótko - utwór o tym, żeby świat był bezpiecznym miejscem.
27. Pink Floyd - The Gunner's Dream
28. Komentarz Tomasza
Pink Floyd - "The Final Cut", piętnaście lat po premierze. Płyta wciąż wzruszająca, wciąż wstrząsająca i wciąż aktualna. Miejmy nadzieję, że nigdy nie ujrzymy dwóch słońc o zachodzie. I żeby zakończyć tę godzinę w troszkę weselszym nastroju, powraca grupa Spring, utwór nazywa się "Gazing".
30. Komentarz Tomasza (3:00)
Ponieważ wciąż jeszcze nie mamy wiosny, mimo że na kalendarzu raczej wszystko wskazuje na to, że wiosna się zaczęła, to muzyka musi być wiosenna. Grupa Spring to był utwór "Gazing". Jest punktualnie trzecia.
31. Serwis PR3 (Paweł Ulbrych)
32. Komentarz Tomasza, Sygnał PR3
Który przygotował i przedstawił Paweł Ulbrych.
33. Sygnał audycji
34. Jethro Tull - Living in the Past
35. Komentarz Tomasza
Dziś "Living in the Past" na żywo, to była wersja tego słynnego utworu nagrana przez grupę Jethro Tull w Hammersmith Odeon 9 września '84 roku i wydana na kompaktowej płycie z serii z różnych, starych nagrań koncertowych BBC. A również będzie to o tyle ciekawa sprawa dzisiaj, w tej ostatniej godzinie zazwyczaj poświęconej starocią, będzie muzyka z bardzo nowej płyty, ale muzyka też zarejestrowana na żywo dokładnie dwadzieścia cztery lata temu - 21 marca 1974 roku w Chicago przez zespół Hawkwind. Płyta nazywa się "The 1999 Party" i właściwie powinniśmy jej posłuchać za rok w 1999 roku, właśnie 21 marca, ale nie wiem, czy wtedy tak się nam to kalendarzowo złoży, że będzie to sobota. Tak więc ponieważ w serwisie dowiedzieliśmy się czegoś o święcie wody, ja pomyślałem sobie, że to pasuje. Nie będę już lał wody w tej ostatniej godzinie, tylko zostawię Państwa przez czterdzieści osiem minut z sekundami z muzyką, bo koncerty grupy Hawkwind to koncerty ciągłe, tam jeden utwór przechodzi w drugi, tam się bardzo wiele wspaniałych rzeczy dzieje. To będzie druga płyta z tego podwójnego zestawu, na której znajdują się... znalazły się utwory, które wtedy zespół ćwiczył, miały się one pojawić kilka miesięcy później na płycie "Hall of the Mountain Grill". Po kolei: najpierw ze starszego repertuaru "The Watcher", później recytacja "The Awakening" i później te nowości: "Paradox", "You'd Better Believe It", "The Psychodelic Warlords" i "D-Rider". Później znany "Sonic Attack", później jeszcze bardziej znany i popularny "Master of the Universe" i na zakończenie "Welcome to the Future". Proszę Państwa, sprzed dwudziestu czterech lat na żywo grupa Hawkwind.
36. Hawkwind - The Watcher
37. Hawkwind - The Awakening
39. Hawkwind - You'd Better Believe It
40. Hawkwind - The Psychodelic Warlords
42. Hawkwind - Sonic Attack
43. Hawkwind - Master of the Universe
44. Hawkwind - Welcome to the Future
45. Komentarz Tomasza
I tak "Witamy w przyszłości", to było dokładnie dwadzieścia cztery lata temu w Chicago - 21 marca 1974 roku. Grupa Hawkwind, muzyka z płyty "The 1999 Party". To mógłby być koncert moich marzeń, powiem Państwu szczerze, chętniej przeżyłbym koncert Hawkwind niż Genesis, Led Zeppelin czy Yes, ale cóż przynajmniej mam jeszcze na co czekać. A tymczasem to wszystko na dziś. Do usłyszenia za tydzień w martwej strefie.
46. Julee Cruise - Mysteries of Love
Płyty wykorzystane w ramach audycji
Arcadia - So Red the Rose (1985)
Chris De Burgh - Spanish Train and Other Stories (1975)
Closterkeller - Blue (wersja angielska) (1992)
Hawkwind - The '1999' Party (Live at the Chicago Auditorium March 21 1974) (1997)
Jethro Tull - BBC Classic In Concert - 41 (1994)
Pink Floyd - The Final Cut (1983)
Yes - Keys To Ascension 2 (1997)